* Oczami Victorii *
Nie spodziewałam się tego że Justin mnie pocałuje.Był na mnie obrażony...Mimo tego,że kłóciłam się z Justin'em tęskniłam za smakiem jego ust,był takie słodkie ...Zerknęłam na Juss'a a on spoglądał w stronę schodów, więc mój wzrok powędrował w tą samą stronę.O,Megan i Harry przyszli.Ciekawe jak długo tu stali.Zobaczyłam na twarzy Meg uśmieszek,co oznaczało ze widzieli pocałunek.
-To co pogodziliście się ?-zapytał Harry spoglądając na nas.
-Pojebało cię,nie będę się z nią godził.-syknął Justin.
-I prawidłowo.-przewróciłam oczami,on jest irytujący.
-Ktoś cię o to pytał ?-spojrzał na mnie Justin.
-Możemy się nie kłócić chociaż przy nich?!-kiwnęłam głową w stronę pozostałej dwójki.
-Nie raz to robiliśmy, więc co ci szkodzi ?-przymrużył oczy patrząc cały czas na mnie.
-Bo nie chcę tego robić.-spuściłam głowę i ruszyłam w stronę schodów,nagle ktoś chwycił mnie za rękę.
-Nie skończyłem.-syknął.
-Ale ja tak.-szarpnęłam ręką uwalniając się z jego uścisku.
Poczułam jak łzy zbierają mi się do oczu.Nie zwracając na to mniejszej uwagi szłam na górę.Byłam już przed Harrym i Megan,którzy patrzyli się na mnie.. ze współczuciem ? Nawet nie wiem.Spojrzeli mi w oczy,a ja je zacisnęłam powodując że łza spłynęła mi po policzku.Będąc już prawie na przy końcu usłyszałam Harry'ego:
-Nie wstyd Ci?! Justin,ona przez ciebie płacze.
-Mam ją w dupie.
Słysząc zdanie wypowiadane przez Justin'a poczułam ukłucie w sercu.Otarłam szybko łzę,którą miałam na policzku i szybkim krokiem weszłam do mojego pokoju.Bez wahania rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.Mam to gdzieś czy mnie usłyszą...Nie musiałam długo na kogoś z nich czekać.Ale,ten kto przyszedł zaskoczył mnie totalnie...
-Justin,czego chcesz?-zapytałam, spadając twarzą na poduszkę-Wyjdź....
-Victoria...
-Wyjdź,kurwa!-krzyknęłam podnosząc się i stając przez nim.
Patrzyłam w jego brązowe oczy...Stałam przed nim twarzą w twarz.On utkwił wzrok we mnie a ja w nim. Przygryzłam lekko wargę,spoglądając na jego pulchne i różowe usta.Staliśmy tak przez dobrą minutę.Świetny czas na pocałunek,co nie? Ale ja potrafię wszystko zjebać,wiec znowu zaczęłam...
-Więc po co przyszłaś ?-zapytałam, z sztucznym uśmiechem.
-Czemu nie możemy normalnie pogadać?-zapytał, chrząkając.
-Bo z tobą nie da się normalnie gadać.-zaśmiałam się.
-Nie przesadzaj...kiedyś gadaliśmy.
-Tak,Justin kiedyś.-położyłam nacisk na słowo "kiedyś"-nie gadamy normalnie od wtedy co stwierdziłeś że nadasz mi przezwisko "suka" i będziesz go używał w każdym zdaniu wypowiadanym w moją stronę.
-To wszystko przez to że działasz mi tak na nerwy że nie wytrzymuję.-prawie krzyknął.
-To może się do mnie nie odzywaj !?-przymrużyłam oczy i potrząsam lekko głową.
-Jesteś tak bardzo wkurwiająca.-syknął.
-Skończyłeś?Mam dość.Idź sobie powyzywaj osobę w lustrze,bo ona na pewno na to zasługuje.-odwróciłam się na pięcie.-Nie wiem po co przyszedłeś...jesteś niczego nie warty..wyjdź!
-Chciałem ci powiedzieć że,cię kocham albo cię nienawidzę!Już sam nie wiem. Nie zrozumiem tego jak widok takiej małej suki może mnie uszczęśliwiać a równocześnie tak denerwować!-trzasnął drzwiami.
Jestem w totalnym szoku.Co on właśnie powiedział ? Niech mnie ktoś uszczypnie i powie że to nie zdarzyło się na prawdę...proszę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć wam ;D
Ostatnio myślałam co napisać i wymyśliłam ;] Mam nadzieję że zostaliście mimo nieobecności ;* Dziękuję <3 Ps. Ale się porobiło u Justin'a i Vickie...
piątek, 30 maja 2014
środa, 14 maja 2014
Info.
Cześć kochani ;]
Przepraszam was bardzo,bardzo,że do tej pory nie pojawił się ani jeden nowy post ;[ Ale,straciłam NA RAZIE wenę ;/ Chcę napisać coś,ale nie wiem co... PRZEPRASZAM WAS <3
Przepraszam was bardzo,bardzo,że do tej pory nie pojawił się ani jeden nowy post ;[ Ale,straciłam NA RAZIE wenę ;/ Chcę napisać coś,ale nie wiem co... PRZEPRASZAM WAS <3
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 29.
-Gdzie jest twoja przyjaciółeczka ?-zapytał jeden z nich.
Zrobił krok w moją stronę. Chwycił garść moich włosów i pociągnął do tyłu, w wyniku czego moja twarz była skierowana do sufitu.Boli,boli jak cięgnie mnie za włosy.Zacisnęłam mocno oczy z bólu.Nagle poczułam jak ktoś składa pocałunek na moim policzku a następnie pocałunki były składane niżej i niżej...Wzięłam głęboki oddech i..
-Greg to nie czas na zabawę !
-Wszystko musicie zepsuć.-wrzasnął.
Czyli ten co się do mnie się do mnie dobiera to Greg...Przewrócił oczami i cofnął się do tyłu.Zapłakałam głośno,co się teraz stanie? Czy ktoś mnie uratuje ?Z każdą minutą coraz bardziej panikuję...
*Oczami Justina*
Siedziałem za kółkiem samochodu,ponieważ Harry był za bardzo zdenerwowany...Gdy dojechaliśmy pod dom dziewczyn.Widziałem że drzwi są wyważone...Co się teraz dzieje z dziewczynami?Co z Victorią?Jeśli te gnojki je dotkną zabiję ich własnymi rękoma.Weszliśmy po cichu na górę po schodach.Głośny płacz Megan i krzyki dochodziły z jej pokoju.Harry już miał zamiar tam wbiec,ale go zatrzymałem.
-Najpierw idziemy do pokoju Victorii,ona powinna mieć pod łóżkiem pistolet.-powiedziałem po cichu.
Kiwnął głową i poszliśmy do pokoju.Schyliłem się i wyjąłem pudełko.Otworzyłem.Tak! Jest pistolet.Dałem Harry'mu i szybko poszliśmy do pokoju Megan.Otworzyłem szybko drzwi.Stałem sparaliżowany...gdzie jest Victoria !?Harry stał z wycelowaną bronią prosto w nich.
-Cześć..stary,skąd masz broń?!-zapytał ze zdziwieniem Tom.
-Nie twój pieprzony interes!-ryknął.-A teraz spierdalać!Zanim wymierzę po kulce dla każdego w łeb!-był tak zły że mógł to rozbić tu i teraz,ale się powstrzymywał z powodu Megan.
-Dobra,tylko nie rób nic głupiego.
-Dobra koniec.-powiedziałem stanowczo.
Odsunąłem się żeby mogli wyjść.Ale chyba im się nie śpieszyło.Podszedłem do Joha-był najbliżej.Chwyciłem go za kurtkę i szarpnąłem i w stronę drzwi.Uderzył się o framugę,ale mam to w dupie.Wyszedł a za nim reszta.
-Jeszcze się zobaczymy!-krzyknął Josh wychodząc.
Harry usiadł obok Megan,a potem zrobiłem to samo.Chwycił ją za rękę i potarł delikatnie.Ja się tylko przyglądałem i myślałem gdzie jest Victoria.Hazza spojrzał prosto w oczy Megan.
-Nic ci nie jest?-zapytał.
-Nie jest okej.Dziękuję wam-uśmiechnęła się cicho.
Nagle usłyszeliśmy głośny krzyk.Victoria!?To był jej głos...nic jej nie jest.Wziąłem głęboki oddech.Nagle ona stała w drzwiach pokoju Megan i patrzyła na nas jak na ufo.Czy ona była na imprezie?Tak mi się wydaje po tym jak jest ubrana.
-Co tu się dzieje?!Czemu nie mamy drzwi?-zapytała.
-Byłaś na imprezie?!-wstałem i podszedłem bliżej.
-No tak,a ty co moja matka!?-prawie pisnęła.
-Aha,chodzisz sobie na imprezy a Megan zostawisz samą?-przymrużyłem oczy.
-A ile ona ma lat?!Trzy?!-cały czas krzyczała,była trochę wypita.
-Nie podnoś na mnie głosu,suko.-syknąłem.
-A wal się Bieber!Nie wiem po co przyszedłeś...miałeś się do mnie nie odzywać.-przewróciła oczami.
-Przyszedłem pomóc Megan!
-Chyba już skończyłeś,więc spierdalaj nie chcę cię u mnie w domu!-tupnęła nogą.
-To do widzenia!-krzyknąłem i wyszedłem z pokoju,ale nie mogę zaprzeczyć jest słodka jak się złości...
Wyszedłem i wsiadłem do samochodu.Jechałem prosto do przyczepy.Jak ona mnie denerwuje.Wyciągnąłem papierosa i zapaliłem.Nagle mój telefon zaczął wibrować.Harry.Właśnie zapomniałem o Harry'm! Musze się tam wracać....
-Tak,stary zaraz po ciebie przyjadę.
-Jak mogłeś zapomnieć o najlepszym kumplu-zaśmiał się.
-Jakoś wyszło.-zakończyłem rozmowę.
Zawróciłem przy najbliższej okazji.Gdy dojechałem do domu Megan i jej przyjaciółki,myślałem że Harry będzie czekał pod domem.Ale się myliłem.Wszedłem do środka,pech chciał że Victoria siedziała na kanapie w salonie i oglądała jakieś bzdury.Gdy usłyszała że wszedłem od razu podeszła do mnie bliżej.
-Co tu robisz?!Miałeś nie wracać.
Spojrzałem jej w oczy.Nie mogłem tego nie zrobić i nie minęła sekunda a ja rozbiłem swoje usta o jej...Tak za tym tęskniłem.Ona bez zawahania otworzyła usta dając mi lepszy dostęp.Nagle nasze języki zaczęły walczyć o dominację...Lecz odsunąłem się szybko zdając sobie sprawę że my się do siebie nie odzywamy.
-Co ty zrobiłeś?-zapytała,a jej głos drżał.
-Pocałowałem cię?
-Dobra,nie..nie ważne
Uśmiechnąłem się i zaraz spojrzałem w bok.Na schodach stali Harry i Megan i oglądali tą głupią szopkę.Zajebiście..
Zrobił krok w moją stronę. Chwycił garść moich włosów i pociągnął do tyłu, w wyniku czego moja twarz była skierowana do sufitu.Boli,boli jak cięgnie mnie za włosy.Zacisnęłam mocno oczy z bólu.Nagle poczułam jak ktoś składa pocałunek na moim policzku a następnie pocałunki były składane niżej i niżej...Wzięłam głęboki oddech i..
-Greg to nie czas na zabawę !
-Wszystko musicie zepsuć.-wrzasnął.
Czyli ten co się do mnie się do mnie dobiera to Greg...Przewrócił oczami i cofnął się do tyłu.Zapłakałam głośno,co się teraz stanie? Czy ktoś mnie uratuje ?Z każdą minutą coraz bardziej panikuję...
*Oczami Justina*
Siedziałem za kółkiem samochodu,ponieważ Harry był za bardzo zdenerwowany...Gdy dojechaliśmy pod dom dziewczyn.Widziałem że drzwi są wyważone...Co się teraz dzieje z dziewczynami?Co z Victorią?Jeśli te gnojki je dotkną zabiję ich własnymi rękoma.Weszliśmy po cichu na górę po schodach.Głośny płacz Megan i krzyki dochodziły z jej pokoju.Harry już miał zamiar tam wbiec,ale go zatrzymałem.
-Najpierw idziemy do pokoju Victorii,ona powinna mieć pod łóżkiem pistolet.-powiedziałem po cichu.
Kiwnął głową i poszliśmy do pokoju.Schyliłem się i wyjąłem pudełko.Otworzyłem.Tak! Jest pistolet.Dałem Harry'mu i szybko poszliśmy do pokoju Megan.Otworzyłem szybko drzwi.Stałem sparaliżowany...gdzie jest Victoria !?Harry stał z wycelowaną bronią prosto w nich.
-Cześć..stary,skąd masz broń?!-zapytał ze zdziwieniem Tom.
-Nie twój pieprzony interes!-ryknął.-A teraz spierdalać!Zanim wymierzę po kulce dla każdego w łeb!-był tak zły że mógł to rozbić tu i teraz,ale się powstrzymywał z powodu Megan.
-Dobra,tylko nie rób nic głupiego.
-Dobra koniec.-powiedziałem stanowczo.
Odsunąłem się żeby mogli wyjść.Ale chyba im się nie śpieszyło.Podszedłem do Joha-był najbliżej.Chwyciłem go za kurtkę i szarpnąłem i w stronę drzwi.Uderzył się o framugę,ale mam to w dupie.Wyszedł a za nim reszta.
-Jeszcze się zobaczymy!-krzyknął Josh wychodząc.
Harry usiadł obok Megan,a potem zrobiłem to samo.Chwycił ją za rękę i potarł delikatnie.Ja się tylko przyglądałem i myślałem gdzie jest Victoria.Hazza spojrzał prosto w oczy Megan.
-Nic ci nie jest?-zapytał.
-Nie jest okej.Dziękuję wam-uśmiechnęła się cicho.
Nagle usłyszeliśmy głośny krzyk.Victoria!?To był jej głos...nic jej nie jest.Wziąłem głęboki oddech.Nagle ona stała w drzwiach pokoju Megan i patrzyła na nas jak na ufo.Czy ona była na imprezie?Tak mi się wydaje po tym jak jest ubrana.
-Co tu się dzieje?!Czemu nie mamy drzwi?-zapytała.
-Byłaś na imprezie?!-wstałem i podszedłem bliżej.
-No tak,a ty co moja matka!?-prawie pisnęła.
-Aha,chodzisz sobie na imprezy a Megan zostawisz samą?-przymrużyłem oczy.
-A ile ona ma lat?!Trzy?!-cały czas krzyczała,była trochę wypita.
-Nie podnoś na mnie głosu,suko.-syknąłem.
-A wal się Bieber!Nie wiem po co przyszedłeś...miałeś się do mnie nie odzywać.-przewróciła oczami.
-Przyszedłem pomóc Megan!
-Chyba już skończyłeś,więc spierdalaj nie chcę cię u mnie w domu!-tupnęła nogą.
-To do widzenia!-krzyknąłem i wyszedłem z pokoju,ale nie mogę zaprzeczyć jest słodka jak się złości...
Wyszedłem i wsiadłem do samochodu.Jechałem prosto do przyczepy.Jak ona mnie denerwuje.Wyciągnąłem papierosa i zapaliłem.Nagle mój telefon zaczął wibrować.Harry.Właśnie zapomniałem o Harry'm! Musze się tam wracać....
-Tak,stary zaraz po ciebie przyjadę.
-Jak mogłeś zapomnieć o najlepszym kumplu-zaśmiał się.
-Jakoś wyszło.-zakończyłem rozmowę.
Zawróciłem przy najbliższej okazji.Gdy dojechałem do domu Megan i jej przyjaciółki,myślałem że Harry będzie czekał pod domem.Ale się myliłem.Wszedłem do środka,pech chciał że Victoria siedziała na kanapie w salonie i oglądała jakieś bzdury.Gdy usłyszała że wszedłem od razu podeszła do mnie bliżej.
-Co tu robisz?!Miałeś nie wracać.
Spojrzałem jej w oczy.Nie mogłem tego nie zrobić i nie minęła sekunda a ja rozbiłem swoje usta o jej...Tak za tym tęskniłem.Ona bez zawahania otworzyła usta dając mi lepszy dostęp.Nagle nasze języki zaczęły walczyć o dominację...Lecz odsunąłem się szybko zdając sobie sprawę że my się do siebie nie odzywamy.
-Co ty zrobiłeś?-zapytała,a jej głos drżał.
-Pocałowałem cię?
-Dobra,nie..nie ważne
Uśmiechnąłem się i zaraz spojrzałem w bok.Na schodach stali Harry i Megan i oglądali tą głupią szopkę.Zajebiście..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)