czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 6 .

Wbiegłam szybko do klasy,o nie matma ! Jak ja nie znoszę tej nauczycielki... zachowuje się jak dziwka, ja nie wiem czemu dyrektorka jej jeszcze nie wyrzuciła...Ma na oko 28 lat i jest sztuczna. Totalny plastik, podejdzie do chłopaka i zatrzęsie tymi cyckami przy twarzy.A do mnie jak zwykle ma  największe ALE .
Że ja się nie uczę,że mi tylko imprezy w głowie , że latam i kleję się do chłopaków. Kto tu do cholery klei się do chłopaków !? Oczywiście ja i Justin zostaliśmy spiorunowani jej wzrokiem na dzień dobry.Jak ona mnie wkurwia  ! Parzyła się na nas swoimi gałami umajonymi dużą ilością sztucznych rzęs.Po chwili przeszła do tematu.Lekcja minęła dość szybo i monotonnie , przez cały czas pisałam z Meg na kartce o rozmowie z Max'em.Tuż przed dzwonkiem oznajmiła że mam zostać na przerwie z Max'em.Tak z nim pewnie chce pogadać o tym że się nie uczy i nie przejdzie-standard na matmie u Max'a.Ale ja ? Po co jej ja ? Wszyscy wyszli z klasy po dzwonku a ja podeszłam do biurka z za mną on...

-Tak ? Co pani chciała ? -zapytałam, starałam się być miła , ale ciężko mi to wychodzi jak kogoś nie lubię.
-O co się kłóciliście na korytarzu ?
-Nie pani sprawa.-burknęłam.Skąd ona wie że się kłóciliśmy jak jej nie było nigdzie.-Mogę iść ?
-Nie.Victoria że cię Max zdradził to nie jest powód do przepychanek na korytarzu .
-A pani, to niby skąd wie ?! -podniosłam głos, Max się nie odzywał , a ta głupia sucza się uśmiechnęła i puściła oczko do Max'a.-Pytałam o coś ?-dodałam.
-Powiem ci tyle...szkoda że tego nie robiliście,żałuj i idź już,muszę porozmawiać z Max'em na osobności.

Wyszłam i trzasłam drzwiami.On mnie zdradził z nią ! Głupią,pustą lalą.Czułam jak łzy napływają mi do oczu .Biegłam do starej szatni w której nikt nie przebywał, to znaczy oprócz mnie i Megan, to było takie nasze miejsce.Siadłam na ławce i zaczęłam płakać jeszcze głośniej.Po chwili zobaczyłam jakąś postać stojącą obok wejścia.Nie wiedziałam kto to , ale pewnie Megi się czai i chce mnie wystraszyć,jak zwykle.

-Megan idź.Chcę być sama...słyszysz ?

Nie usłyszałam odpowiedzi.Kogo zobaczyłam jak podszedł bliżej ? Justin...czego on znowu chce ? Tak,złapał mnie jak leciałam ze schodów i mu podziękowałam ,to niech się już wali, chcę być sama.

-Nie lubię jak płaczesz...-powiedział i usiadł obok mnie.
-Pierwszy raz widzisz jak płaczę.
-Uwierz nie pierwszy .
-Ty masz jakieś kamery u mnie w domu czy co !? Ja tylko płaczę...
-W swoim pokoju na łóżku, albo siedzisz na parapecie i płaczesz .Megan robi podobnie,ale ona wchodzi pod koc,Harry mi mówi.-przewał mi.
-Podglądasz mnie !? Podglądacie nas ?!-wstałam.

Nie usłyszałam odpowiedzi bo zaraz wszedł Harry.Co on tutaj robi ?!Gdzie Megan , boję się z nimi byś sama.Oni są nie obliczali.Harry stanął obok Justina na wprost mnie.Po chwili poczułam jak coś mnie ciągnie do tyłu i przytula, uff.. To Megan,wreszcie .

-Co ty tu robisz ? Płakałaś ?-zapytała i chwyciła mnie za nadgarstki.
-Tak, płakała.-powiedział Justin.
-Co wy tu robicie to nasza miejscówka.-warknął Harry.
-No chyba nie, my tu byłyśmy pierwsze...-powiedziała Megan.
-Macie problem to jest nasze, wywalać.

Spojrzałam na Meg wystraszyła się ja Harry do niej podszedł i szepnął do ucha :" Ślicznotko,wyjdziesz sama czy mam ci pomóc ?" Odskoczyła na bok i szarpnęła mnie za rękę w stronę wyjścia,potem udałyśmy się do klasy .Megi lekko wystraszona słowami Harrego a ja... bałam się że Justin mnie podgląda.Musze powiedzieć Megan że Hazza też to robi jej...Jak będzie jej reakcja ?

                                                       *     *     *    *     *

Wróciłyśmy do domu i jadłyśmy odgrzewaną pizzę.Włączyłyśmy telewizor.Po chwili zebrałam się na odwagę i szturchałam Megan .

-Hm...chłopcy nas podglądają-wypuściłam z siebie.
-C-co ?! -o mało się nie udławiła kawałkiem jedzenia.
-No Justin mi mówił...bo wiesz,ja płakałam..
-Ale czemu ?
-Max przespał się z babką od matmy.
-Marią !?
-No.. z nią mnie zdradził,i on mi powiedział gdzie ja najczęściej płaczę i się zgadza i ciebie też powiedział... że płaczesz pod kocem, bo mi Harry mówił.
-O bosz...

Zaczęłyśmy rozmawiać o tym wszystkim aż w końcu poszłam do swojego pokoju , usiadłam na komputerze i weszłam na pocztę . Miałam wiadomość.Był dodany filmik i u góry opis.

                                     "Popatrz jak twój były odlatuje.-YFS"

To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg .

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 5.


                                  ''Kotku, dlaczego mi uciekasz ? "
                                                                                  YF

-Kto to ?-zapytałam.
-YF.
-Kto ?-Co ona do mnie gada.
-Bo ja wiem... nie mam w kontaktach, ale pewnie Harry...ale czemu  " YF " !?
-Nie mam bladego pojęcia.

                                             *     *     *     *      *

Przyszłam z Megi do domu...Poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki colę,wlałam do szklanek i usiadłam z Megan w salonie.Włączyłyśmy telewizor, jak zwykle nie ma nic ciekawego... Dzieje mi się coś jak pomyślę o tej jutrzejszej rozmowie z Max'em. Jestem ciekawa jak mi się wytłumaczy,jak znając życie powie że mam jakieś urojenia,sorry , ale wiem co słyszałam.

-Mam iść z tobą jutro do Max'a ?-zapytała nie pewnie.
-Nie dzięki...musimy pogadać w cztery oczy.
-Ale będę blisko.-powiedziała i chwyciła mnie za ramię.
-Dobra,idę spać...nie chcę dłużej tu siedzieć-powiedziałam i zrobiłam ostatniego łyka picia.-Dobranoc.
-Paaa.

Wstałam i poszłam do pokoju, ubrałam się i wskoczyłam do łóżka.
    Idę ciemną ulicą,nie ma ze mną nikogo.Rozglądam się cały czas w tył,naglę słyszę huk i zaczynam biec przed siebie.Potykam się, ktoś zaczyna mnie szarpać żebym wstała, moim oczom ukazuję się Justin,zaczyna mnie całować.Nie chcę tego!Uderzyłam go w twarz a on wyszarpał mnie za włosy i powiedział :Zabije cię, sprawię żebyś cierpiała ,ale najpierw...
Obudziłam się, serce bije mi jak szalone . Cały czas przed oczami mam Justina.To tylko sen, nic nie znaczący sen.Siadłam na kraju łóżka i spojrzałam na budzik, jest druga w nocy. Przetarłam twarz rękoma i opadłam bez siły na łóżko.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Obudziła mnie Megan która walnęła mnie poduszką prosto w twarz.

-No wreszcie,podziałało, wstawaj masz 20 minut.-zaśmiała się.
-Ile !? -czemu ona mnie wcześniej nie obudziła.

Zerwałam się z łózka i pobiegłam wykonać poranną toaletę.Zeszłam na dół , byłam ubrana w ciemne rurki , błękitną bokserkę i błękitne balerinki.Wzięłam pieniądze na śniadanie bo teraz to nie ma szans żebym zdążyła zjeść.Wzięłam torbę i wyszłam z domu razem z Megi.

-Mam iść z tobą jak będziesz gadać z Max'em ?-zapytała.
-Nie.. dam radę.-totalnie zapomniałam o tej dzisiejszej rozmowie.
-Dobra, ale będę blisko.-uśmiechnęła się.

Tak, ona była opiekuńcza , czasami aż za opiekuńcza. Doszłyśmy do naszej szkoły, doszłyśmy do naszych szafek, wyjęłyśmy potrzebne książki i poszłyśmy w stronę klasy.Przechodziliśmy obok Justina i Harrego obojętnie.Czułam ich wzrok na sobie, źle mi z takim uczuciem.Max stał obok schodów, podeszłam do niego.

-Cześć...musimy pogadać.-zaczęłam niepewnie.
-Hej kotku.-powiedział i zbliżył się do mojego policzka na co ja się gwałtownie odsunęłam.-Co jest ?
-Zdradziłeś mnie ?- zapytałam nie pewnie .
-Nie... czemu tak myślisz ?
-Co ty myślisz że ja mam dwa lata i nie wiem jak brzmi orgazm !?
-Ale..ja...ja... przepraszam.
-Z kim ?!-warknęłam .
-Nie ważne.
-Nie ważny to jest nasz "związek"
-Czyli ze mną zrywasz ?!- podniósł głos.
-Tak ,jesteś dupkiem!
-A ty suką i musiałem z tobą być!
-Nic nie musiałeś !

Zaczęliśmy się kłócić.Czułam jak popycha mnie w stronę schodów, nikogo nie było, wszyscy na lekcjach. Zaczęłam tracić równowagę i lecieć do tyłu.Nagle poczułam że ktoś mnie łapie.Dzięki Bogu... bo pewnie bym złamała kręgosłup, te schody były duże.Max'a nie było, zwiał .Odwróciłam twarz żeby podziękować osobie która mnie uratowała przed upadkiem i sturlaniem się ze schodów.To był Justin. Co ?! Po co on mnie ratował, jeszcze wczoraj był na mnie taki zły.

-Dzięki...-powiedziałam,nie zręczna sytuacja.
-Nie ma za co.
-No to... ten... pa.-powiedziałam i poszłam w stronę klasy.
-Do zobaczenia.

On miał brązowe oczy.. pierwszy raz w życiu zobaczyłam jego kolor oczu.

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 4 .

-Weź, zaciągnij się ,będziesz łatwiejsza-zaśmiał się Justin patrząc na mnie.

Zaraz za nim zaśmiał się Harry,a Megan popatrzyła się na mnie wzrokiem : Nie mów nic głupiego.Ale nie mogłam się oprzeć żeby przemówić mu do jego tępej głowy i.. jeszcze byłam upita tak że nie panowałam nad słowami.

-Ja jestem łatwa, to ty jesteś pizda.-teraz ja się zaczęłam śmiać.
-Ej! Wyrażaj się!-krzyknął Harry.
-Weź na nią nie naskakuj.-broniła mnie Meg, wiedziała że już totalnie podpadłam u Justina.
-Bo co mi zrobisz ?-zapytał i pociągnął ją do ściny, a ona obróciła głowę w bok nic nie mówiąc.Zaczął się dobierać do jej szyi i policzka.
-Spadaj!-odepchnęła go,ale on kontynuował .

Czułam że Justin ciągnie mnie stronę jakiegoś pokoju. Co on ode mnie do kurwy chce ? Niech się odwali...Mam go powili dość...Na środku było duże łóżko ,pościelone białym przykryciem, ściany były białe, obok drzwi stała duża komoda, a na przeciwko łóżka były kolejne drzwi, pewnie do łazienki.

-Co ty robisz !? - krzyknęłam.
-Chcę ci pokazać że nie jestem pizdą, kotku.
-Nie jestem twoim kotkiem.

Zaczęłam się szarpać,nie pójdę z nim do łóżka, jebło go całkowicie ? Wyrwałam się i wybiegłam na korytarz.Rozejrzałam się nerwowo, gdzie jest Megan ?! Stał tam tylko Harry, Meg nie było.Znowu coś mnie chwyciło za nadgarstek od tyłu, tak to był Justin.Miałam to gdzieś że on mnie trzyma,gdzie do cholery polazła Megi ?!

-Gdzie Megan ? -zapytałam Harrego .
-Nie wiem,pobiegła gdzieś..
-Zostawiła mnie,nie nie ona gdzieś tu jest.
-Zostawiła ze mną.-powiedział Justin,przybliżając się do mnie.
-Zostaw mnie!-Krzyknęłam i zaczęłam biec przed siebie.

Zaczęłam zbiegać po schodach i udałam się prosto do wyjścia. Wyjęłam telefon i wybrałam numer.Odebrała po trzech sygnałach.

-Gdzie ty jesteś ? -zapytałam,lekko wściekła.
-W łazience.
-To wychodź,przed dom idziemy.
-Dobra...

Po paru minutach zobaczyłam Megan. Zaczęłyśmy iść w stronę domu.Czemu ona mnie zostawiła...Jeszcze jutro do szkoły,o nie muszę pogadać z Max'em,nie chcę z nim gadać... Nie chcę na niego patrzeć.Jestem tym wszystkim zmęczona.

-Czemu uciekłaś i zostawiłaś mnie z nim samą ?
-Przepraszam,ale pan dupek się do mnie dobierał i w ogóle wziął mi telefon i zapisał sobie mój numer,teraz będzie mnie dręczyć...

Wzięłam głęboki oddech, miałam coś własnie mówić, ale Megan przyszedł SMS.

czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 3 .

Obudziłam się , a dokładniej obudziła mnie Megan ,czy ona zawsze musi się tak tłuc garnkami że ją aż u mnie w pokoju słychać ? Najwyraźniej tak...Nie chce mi się nic po tym wczorajszym wydarzeniu. Wstałam z łóżka i zaszłam na dół.Meg siedziała przy stole z dużym talerzem kanapek.Usiadłam obok niej i wzięłam jedną z kromek.

-Ej.. to moje kanapki-zaśmiała się,wiedziałam że żartuje, nie zjadła by 8 kromek ...
-Nie mam ochoty na żarty...-powiedziałam jakby bez życia.
-Nie, ty się nie możesz smucić przez tego dupka, idziemy na imprezę.

Oczy mi się zaświeciły na słowo : "impreza" .Kochałam tańczyć, bawić się i pić.Dzięki alkoholowi zapominam o problemach i jest mi się lepiej otworzyć na ludzi.Zjadłam jeszcze trochę kanapek i poszłam do pokoju się przebrać.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam trzy nie odebrane od : Kotek... Muszę zmienić tą nazwę.Nie oddzwonię, nie chcę z nim gadać, nawet nie chcę słyszeć jego głosu, zranił mnie.Poszłam zaraz do Megan która wpatrywała się w telewizor.Usiadłam koło mniej i mój telefon wydał dźwięk który oznaczał że dostałam SMS'A.Spojrzałam na wyświetlacz.


                                                    Od : Kotek.
            Czemu się nie odzywasz ? Dzwoniłem do ciebie...Przyjdę po ciebie o 14;00,przejdziemy się ;*


Muszę zmienić tą pierdoloną nazwę ! Nie chcę go widzieć,nie chcę żeby przychodził,mam go już dość.Muszę mu odpisać że nie chcę się z nim spotykać.. ale tak przez SMS'A to tak nie fajnie, powiem mu to w poniedziałek w szkole, nie będę się z nim specjalnie spotykać.

-Kto to ? Kolejny SMS o treści : Wygrałeś nagrodę gwarantowaną ? -zaśmiała się Megi.
-Nie, Max,chce się spotkać, ale ja nie chcę...
-No nie dziwię ci się.

Odpisałam że dziś nie dam rady, nie lubię kłamać ludzi , ale chciałam uniknąć pytań typu : czemu ? , dlaczego ? co się stało ? Denerwuje mnie jak ktoś na mnie naciska.

                                                        *     *     *     *     *

Jest już 18;00.Cały ten dzień przesiedziałam w domu z Meg oglądając TV i gadając. Trzeba się szykować na imprezę na którą ciągnie mnie Megan,ja nawet nie wiem gdzie, zapewne ona też nie , dowiedziała się na Facebook'u że jest impreza i idzie , normalnie cała ja, w końcu jesteśmy rodziną.Ja ubrałam się TAK  a Megan TAK  .Zadzwoniłyśmy po Taxi która podwiozła nas pod jakiś dom, widać było że impreza już się rozkręciła,ponieważ na podwórku domu było dosyć tłoczno.Grała fajna muza i było dużo alkoholu.Zaczęłyśmy tańczyć, dość długo, zaczęły mnie boleć nogi więc usiadłam obok stolika z Colą, widziałam jak Meg bawi się w najlepsze, koło mnie przyszedł człowiek, nie znam gościa i wziął czerwony ,plastikowy kubek z piciem, spojrzałam na niego , jego źrenice były duże.Po chwili podeszła do mnie Megi.

-Zauważyłaś, prawie wszyscy tutaj wyglądają jakby coś brali ?
-No widzę własnie...-on też to zauważyła.-poszukamy organizatora tej imprezy ?
-No chodź.

Podeszłyśmy do jakiegoś gościa i spytaliśmy, powiedział nam że oni są u góry, na korytarzu.Oni czyli ich jest dwóch... poszliśmy po dużych krętych schodach do góry, stało tam dwóch typków odwróconych do okna, pocierali ręką o nos.Poszłyśmy bliżej.

-To wy jesteście organizatorami ? Chyba ludzie tutaj coś biorą, wiecie o tym ? -zapytałam nie pewnie,na co oni się odwrócili.
-Wiemy, to od nas kochane-powiedział... Justin.

Sparaliżowało mnie to,Justin i Harry najwięksi handlarze narkotyków w mieście,oni są odpowiedzialni za to wszystko, już wiem dlaczego ludzie są przy ćpani...Juss i Harry też mieli pełne źrenice,chciałam podziękować i wyjść, ale ktoś mnie chwycił za nadgarstek,boli mnie to, za mocno ściska.Justin odwrócił mnie w swoją stronę.

-Możesz mnie puścić ? -zapytałam.
-Weź, wyluzuj... wciągnij sobie.
-Nie dziękuję.
-Ale będzie ci lepiej...
-Powiedziałam nie.

Widać było że się trochę rozzłościł że nie chcę go posłuchać , ale ja nie będę ćpać i koniec. Kątem oka spojrzałam na Meg, która nie mogła się ruszać ponieważ Harry trzymał ją za nadgarstki i usiłował nakłonić ją do parzenia na jego twarz.. Megan,zabiją cię, w co nas wpakowałaś.

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 2 .

-Oni mnie przerażają...-dodała Meg.
-Nie ciebie jedną, ale szczerze mam wyjebane na tych...- powiedziałam,nie chciałam kończyć.
-A jak myślisz, oni są kimś oprócz handlarzy narkotyków ?
-Nie wiem, chyba...

"Kryminaliści!"- usłyszeliśmy krzyk z telewizora,który mi przerwał,miałam powiedzieć : nie. Tak dziwnie to zabrzmiało.Ale zbieg okoliczności, Megi zadaje akurat takie pytanie a tu bum -Kryminaliści..Przydało by się zadzwonić do Max'a, umówić się na jutro, już się tyle nie wiedzieliśmy,bo czwartek i piętek mieliśmy wolne, a on twierdził że jedzie do rodziny i dziś miał przyjechać...Spojrzałam na zegarek była 24;00,on pewnie śpi, bo jest zmęczony podróżą,trudno zadzwonię jutro.Wzięłam głęboki oddech.

-Co jest ? -zapytała jak zwykle ciekawa Megan.
-A nic, chciałam do Max'a zadzwonić ale penie będzie spał...
-Haha, on spać  o tej godzinie, wiesz że zawsze się skarży że poszedł spać o 2;00 w nocy i nie mógł spać, a to jeszcze po imprezie było,pamiętasz?
-Tak,tak pamiętam...
-To dzwoń.-powiedziała stanowczo i wyjęła z mojej torebki mój telefon.

Odblokowałam i zaczęłam szukać w moich kontaktach numeru mojego chłopka.Zaczęłam dzwonić,pierwszy sygnał,drugi sygnał, trzeci...

-Hallo ?!-usłyszałam zachrypnięty głos w słuchawce.
-Cześć Max, co u ciebie,jesteś w domu?
-Hej Vick,tak jestem..-mówił zasapany .
-Czemu tak dyszysz ?
-A.. no.. bo...ja ten...pomagałem mamie i przenoszeniu szafy,bo.. ubzdurała sobie remont..
-I temu tak dyszysz ?
-No tak.
Po chwili usłyszałam głośny jęk w słuchawce.
-Co to ?
-Nic, mama coś chyba na nią spadło muszę kończyć paa...-rozłączył się.

O co mu chodzi? Remont,teraz jak dopiero co wrócił,i ten jęk i szybkie zakończenie rozmowy... kurcze nie rozumiem, może Megi mi pomoże, tak ona mi wyjaśni o co chodzi...Chyba że,on mnie zdradza właśnie teraz.Nie, nie to nie możliwe,on mnie kocha...Tyle razy mi to mówił,ale mógł te słowa rzucać na wiatr,nie on taki nie jest.Mam burzę myśli w głowie.On nigdy się nie rozłączał od tak,nigdy.

-Jak, spotkacie się ?
-Nie... chyba nie.-powiedziałam poprawiając włosy.
-Czemu ?
-Bo ja wiem!Powiedział mi tylko że robił teraz remont z mamą i strasznie dyszał,potem usłyszałam jęk i stwierdził że coś na jego mamę spadło i ... i się rozłączył-powiedziałam opuszczając głowę w dół.
-Nie chcę cię martwić Vick, ale mam wrażenie że on nie robił tego remontu o północy...-powiedziała chwytając mnie za rękę-Tylko się nie smuć...

Czułam jak łza spływa mi po policzku,on mnie zdradził ,Max mnie zdradził.Ja mu nie odpuszczę w poniedziałek sobie pogadamy, nie mam zamiaru do niego się jutro odzywać,muszę pomyśleć nad tym wszystkim, on i tak nie ma dla mnie czasu, spotykamy się trzy razy na tydzień.Poszłam do mojego pokoju, wzięłam jasno fioletową koszulkę, zawsze spałam w szarej bluzce Max'a ale teraz nie umiem...Pamiętam dał mi ją jak pokłóciłam się z Megan...to były najgorsze dwa dni mojego życia... Poszłam wtedy do niego i spałam u niego, bo ta mała menda mnie do domu nie chciała wpuścić i nie chcący zapakowałam ją do torebki i jakoś tak została mi ta koszulka...Poszłam się umyć i ubrać i weszłam do ciepłego łóżka.

-Dobranoc mała, trzymaj się !-krzyknęła Meg ze swojego pokoju.
-Paaa...-powiedziałam a po trudnej walce z moimi myślami zasnęłam.

Rozdział 1.


Wracam z imprezy z najlepszą przyjaciółką ever - Megan, chyba pierwszy raz wypiłam tak mało, tylko cztery drinki... W końcu nie była to taka jakaś impreza w klubie, tylko zwyczajna domowa, wyszłyśmy ponieważ zauważyłam że coraz więcej osób ma duże źrenice, tak to już bywa w Toronto że wile osób tutaj ćpa...Idziemy ciemną ulicą, po naszej lewej stronie są pooświetlane szyldy sklepów a z prawej strony droga.Trochę mamy do tego domu, ale cóż... Dobrze że jutro niedziela i nie trzeba iść do szkoły,jeszcze jak się ma taką głupią klasę w której dwie osoby sobie siadły,ale nie chcę o nich nawet myśleć są odrażający,jak mogą ich kręcić narkotyki ? Ale oczywiście nikt na nich nie poskarży ponieważ się ich boją... A założę się że większość osób z naszej szkoły chociaż raz brała narkotyki.A wracając do chłopców to podobno kiedyś tak jakiemuś gościowi co na nich naskarżył dokopali że znalazł się w szpitalu w stanie krytycznym... Potem mieli sprawę itd. ale jakimś cudem się z tego wykopali,z resztą a się nie chcę wtrącać w ich życie.

-Patrz,jaka śliczna...- z moich rozmyśleń wyrwała mnie Megan, która pokazywała na czerwoną sukienkę przez szybę od jakiegoś sklepu.
-No ładna,ale trochę droga.
-A, nie ma się co ceną przejmować, zaraz będziesz miała urodziny pewnie Max ci kupi...
-Nie chcę żeby na mnie tyle pieniędzy wydawał...
-Wiesz że on jest przy kasie to co ci szkodzi ? 
-Dobra, skończ...

Nie miałam zamiaru ciągnąć rozmowy o moim chłopaku, tak Max miał kasę ale nie chcę go wykorzystywać. Nie fajnie bym się z tym czuła.Nie raz spotkałam się z komentarzami typu : " Jesteś z nim bo ma kasę " To jest denerwujące.Ale prawdę mówiąc to oddaliliśmy się od siebie, kiedy jego tata  zaczął lepiej zarabiać i kiedy Max zrobił się "popularny" w szkole,te spojrzenia innych dziewczyn na nim... On lubi jak jest jako jeden z głównych punktów w głowie każdej dziewczyny,ale to w końcu facet...Ma takie prawo.Max w ogóle lubi być w centrum uwagi... Zanim go poznałam był krótko mówiąc : Kobieciarzem, ale to się zmieniło odkąd jest ze mną.Wiem... że może mi z nim nie wyjść ale jesteśmy już ponad pół roku i nie ma żadnych problemów.

-Ej, Vick... nie złość się-powiedziała Meg.
-Już jest spoko.-zrobiłam pół uśmiech.
-To dobrze.-przytuliła się do mnie.

Tak, Megan jest osobą która lubi się tulić.Szliśmy jeszcze kawałek, wystarczyło teraz skręcić na ulicę na której jest nasz dom, to znaczy nie do końca nasz... Wynajmujemy go.Po drzewem stało dwóch gości i prawdopodobnie palili,dym z papierosów też mnie denerwuje.Przeszliśmy obok nich obojętnie, patrząc się w przód,zobaczyłam dach naszego domu.Po chwili zaś usłyszałam głośny gwizd i coś typu "Hej,lalunie" Nie reagowałyśmy, przyśpieszyłyśmy kroku żeby być szybciej w domu.Gdy już dotarłyśmy siadłyśmy na kanapie w salonie, obok była otwarta kuchnia i łazienka.U góry mój pokój i pokój Megan oraz mała łazienka.W domu było przytulnie i co najważniejsze ciepło. Zdjęłyśmy buty i nie potrzebne skórzane kurtki, sięgłam po pilota i włączyłam TV.Nie chce mi się spać,Megan pewnie też nie, to twarda sztuka , więc stwierdziłam że zabiję naszą  nudę jakimiś bezsensownymi programami o tematyce kryminalnej, najbardziej takie lubię filmy.Akurat leciało CSI, chyba ten odcinek widziałam ale cóż...

-To nie byli czasem Justin i Harry ?- po chwili zapytała mnie Megan,odrywając od serialu.
-Tak oni.-powiedziałam i przewróciłam oczami .



Bohaterzy ;]

                                                            Postacie : 


                                                 Victoria Black.17 lat.


Dziewczyna Max'a,uparta ale przyjacielska,uwielbia alkohol , imprezy ale, nie dotyka narkotyków.
                  "Nie jara mnie wciąganie jakiegoś proszku..."  ~Victoria.
Powinna nosić okulary lecz przeszkadzały jej na imprezach i nosi soczewki które zmieniają jej tęczówki na kolor brązowy.  


                                      Megan Smith. 17 lat.


Jest sama, miała chłopka ale okazał się totalnym dupkiem więc go rzuciła.Przyjaciółka i najbliższa kuzyna Vicki,mieszka razem z nią w niewynajętym domku na ulicy która można powiedzieć jest pusta.Lubi imprezy,alkohol i tak jak Vick nie tyka narkotyków.


                                   Justin Bieber. 18 lat.


Wszyscy wiedzą o tym że handluje narkotykami razem z jego kumplem Harrym,ale czy tylko tyle ? Ma problemy z opanowaniem siebie i swojego gniewu.Często wdaje się w bójki i może dlatego jest sam...

                                 Harry Styles .18 lat.

Nie da sobą pomiatać,razem z Justinem należy do gangu zajmującym się handlem narkotyków .Lubi szantażować i grozić ludziom.Dziwi się czemu należy do gangu w którym szefem jest kobieta.


                                                        Bohaterzy drugoplanowi : 

                                               Miley Cyrus. 20 lat .


Przemytniczka narkotyków,w jej życiu liczy się tylko zabawa. Zawsze przy sobie ma nóż. Najgroźniejsza dziewczyna w mieście,szafowa gangu w którym jest : Justin , Harry , Josh, Tom oraz Greg .

                                      Max Harris. 18 lat .


Chłopak Victorii, uczciwy i kochający,trochę uparty.Nie lubi Justina i Harrego,twierdzi że szpanują .Często się kłóci.Twierdzi że Megan jest najlepszą przyjaciółką Vick,denerwuje go to że dziewczyny mieszkają prawie same na ciemniej ulicy...


Chłopcy należący do gangu : 

Josh Elev. 18 lat.





 
                                                                Tom Simson. 18 lat.





                                                                 Greg Davis. 19 lat.




wtorek, 19 listopada 2013

Kim jestem i dlaczego piszę takiego właśnie bloga ;D

            Cześć wam wszystkim,
To jest mój drugi blog o treści kryminalnej, ale ten będzie bardziej działał na psychikę,więc już powiem :

                                     Czytasz na własną odpowiedzialność...

Nie chcę aby ktoś z was bał się po przeczytaniu tego bloga.Do napisania opowiadania o takiej tematyce zainspirowały mnie inne blogi które czytam, bardzo mi się spodobały i troszkę zryły psychikę ale to nic, i tak je kocham <3
Już teraz mówię że nie będą znajdowały się zjawiska paranormalne oraz postaram się "nie słodzić" , ponieważ mnie samą już odpychają blogi w których co każde zdanie jest : kotku , skarbie ,  kocham Cię myszko itd.

Występują w nich 3 postacie, znane gwiazdy czyli : Justin Bieber ,Harry Styles oraz Miley Cyrus .
Wygląd i barwa głosu się nie zmienia,lecz... charakter .

To chyba tyle z mojej strony zapraszam do czytania ;]
I nie ponoszę odpowiedzialności za uszczerbki w psychice...

                                                                                                 ~Miłego czytania ;D
                                                                                                                             Victoria