czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 3 .

Obudziłam się , a dokładniej obudziła mnie Megan ,czy ona zawsze musi się tak tłuc garnkami że ją aż u mnie w pokoju słychać ? Najwyraźniej tak...Nie chce mi się nic po tym wczorajszym wydarzeniu. Wstałam z łóżka i zaszłam na dół.Meg siedziała przy stole z dużym talerzem kanapek.Usiadłam obok niej i wzięłam jedną z kromek.

-Ej.. to moje kanapki-zaśmiała się,wiedziałam że żartuje, nie zjadła by 8 kromek ...
-Nie mam ochoty na żarty...-powiedziałam jakby bez życia.
-Nie, ty się nie możesz smucić przez tego dupka, idziemy na imprezę.

Oczy mi się zaświeciły na słowo : "impreza" .Kochałam tańczyć, bawić się i pić.Dzięki alkoholowi zapominam o problemach i jest mi się lepiej otworzyć na ludzi.Zjadłam jeszcze trochę kanapek i poszłam do pokoju się przebrać.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam trzy nie odebrane od : Kotek... Muszę zmienić tą nazwę.Nie oddzwonię, nie chcę z nim gadać, nawet nie chcę słyszeć jego głosu, zranił mnie.Poszłam zaraz do Megan która wpatrywała się w telewizor.Usiadłam koło mniej i mój telefon wydał dźwięk który oznaczał że dostałam SMS'A.Spojrzałam na wyświetlacz.


                                                    Od : Kotek.
            Czemu się nie odzywasz ? Dzwoniłem do ciebie...Przyjdę po ciebie o 14;00,przejdziemy się ;*


Muszę zmienić tą pierdoloną nazwę ! Nie chcę go widzieć,nie chcę żeby przychodził,mam go już dość.Muszę mu odpisać że nie chcę się z nim spotykać.. ale tak przez SMS'A to tak nie fajnie, powiem mu to w poniedziałek w szkole, nie będę się z nim specjalnie spotykać.

-Kto to ? Kolejny SMS o treści : Wygrałeś nagrodę gwarantowaną ? -zaśmiała się Megi.
-Nie, Max,chce się spotkać, ale ja nie chcę...
-No nie dziwię ci się.

Odpisałam że dziś nie dam rady, nie lubię kłamać ludzi , ale chciałam uniknąć pytań typu : czemu ? , dlaczego ? co się stało ? Denerwuje mnie jak ktoś na mnie naciska.

                                                        *     *     *     *     *

Jest już 18;00.Cały ten dzień przesiedziałam w domu z Meg oglądając TV i gadając. Trzeba się szykować na imprezę na którą ciągnie mnie Megan,ja nawet nie wiem gdzie, zapewne ona też nie , dowiedziała się na Facebook'u że jest impreza i idzie , normalnie cała ja, w końcu jesteśmy rodziną.Ja ubrałam się TAK  a Megan TAK  .Zadzwoniłyśmy po Taxi która podwiozła nas pod jakiś dom, widać było że impreza już się rozkręciła,ponieważ na podwórku domu było dosyć tłoczno.Grała fajna muza i było dużo alkoholu.Zaczęłyśmy tańczyć, dość długo, zaczęły mnie boleć nogi więc usiadłam obok stolika z Colą, widziałam jak Meg bawi się w najlepsze, koło mnie przyszedł człowiek, nie znam gościa i wziął czerwony ,plastikowy kubek z piciem, spojrzałam na niego , jego źrenice były duże.Po chwili podeszła do mnie Megi.

-Zauważyłaś, prawie wszyscy tutaj wyglądają jakby coś brali ?
-No widzę własnie...-on też to zauważyła.-poszukamy organizatora tej imprezy ?
-No chodź.

Podeszłyśmy do jakiegoś gościa i spytaliśmy, powiedział nam że oni są u góry, na korytarzu.Oni czyli ich jest dwóch... poszliśmy po dużych krętych schodach do góry, stało tam dwóch typków odwróconych do okna, pocierali ręką o nos.Poszłyśmy bliżej.

-To wy jesteście organizatorami ? Chyba ludzie tutaj coś biorą, wiecie o tym ? -zapytałam nie pewnie,na co oni się odwrócili.
-Wiemy, to od nas kochane-powiedział... Justin.

Sparaliżowało mnie to,Justin i Harry najwięksi handlarze narkotyków w mieście,oni są odpowiedzialni za to wszystko, już wiem dlaczego ludzie są przy ćpani...Juss i Harry też mieli pełne źrenice,chciałam podziękować i wyjść, ale ktoś mnie chwycił za nadgarstek,boli mnie to, za mocno ściska.Justin odwrócił mnie w swoją stronę.

-Możesz mnie puścić ? -zapytałam.
-Weź, wyluzuj... wciągnij sobie.
-Nie dziękuję.
-Ale będzie ci lepiej...
-Powiedziałam nie.

Widać było że się trochę rozzłościł że nie chcę go posłuchać , ale ja nie będę ćpać i koniec. Kątem oka spojrzałam na Meg, która nie mogła się ruszać ponieważ Harry trzymał ją za nadgarstki i usiłował nakłonić ją do parzenia na jego twarz.. Megan,zabiją cię, w co nas wpakowałaś.

1 komentarz: