Rzuciła telefonem przez cały pokój, po czym uderzył w ścianę i rozpadł się na części.Pisnęła głośno.Nigdy nie widziałem jej w takim stanie.Nawet nie wiedziałem że może być w takim stanie...Nie wiedziałem jak się zachować w tej sytuacji,nie wiedziałem czy mam coś powiedzieć,byłem w szoku.Nic z tego nie rozumiem. ten pistolet,tajemniczy telefon,agresja która w niej była...Spojrzałem na Megan, stała z otwartymi ustami i patrzyła z niedowierzaniem w jakim stanie jest teraz jej przyjaciółka.Chyba widziała ją pierwszy raz w takim stanie...
-Kurwa! Jak ja jej nienawidzę,nie chce do tego wracać, pierdolone gówno!!!-wrzeszczała,chwytając swoją głowę.-Nie! Nie! Nie!
-Victoria...musisz się uspokoić...-powiedziałem po cichu.
-Zamknij się Styles ! Gówno wiesz ! Wszyscy gówno wiecie.-krzyknęła,w jej głosie można było słyszeć złość,nad którą nie panowała.
Victoria chwyciła kubek,który stał przy szafce nocnej i rzuciła nim o podłogę, mówiąc :"Mam to wszystko w dupie."Szkło rozprysnęło się po podłodze.Co w nią wstąpiło ? Nigdy bym nie przypuszczał że ona jest taka agresywna.Spojrzałem najpierw w lewo,ujrzałem Justina który miał oczy rozszerzone do granic możliwości , nie wiedział co ma robić,czy podejść do niej czy stać i poczekać aż Vickie przejdzie... Przekręciłem głowę w prawo i widziałem Megan,która powstrzymywała płacz.Podszedłem do niej szybko i objąłem.
-Nie martw się... ona jest po prostu zła.-próbowałem ją pocieszyć, aby nie zaczęła płakać.
-Nie..to nie jest w tym momencie moja przyjaciółka-zaszlochała.
*Oczami Megan*
Pierwszy raz widzę Victorię w takim stanie, boję się o nią.Nie mogę uwierzyć w to że przede mną stoi moja przyjaciółka. Nigdy nie zachowywała się tak.A teraz ? Coś w nią wstąpiło.Starała opanować swoją złość licząc do dziesięciu i się to udawało do tej pory.Może tym razem też by poskutkowało.Niepewnie podeszłam kilka kroków do przodu.Czułam jak bym szła do obcej mi osoby która miała atak furii,jeśli można to tak nazwać.
-Vickie...proszę uspokój się, policz do dziesięciu, zamknij oczy i zrób to.-nie miałam pojęcia czy dobrze robię mówiąc coś do niej,ale czułam że muszę to zrobić.
-A ty co moja matka ?-zaśmiała się ironicznie i przewróciła oczami.
-Dlaczego tak się zachowujesz ?-spojrzałam jej w oczy,były pełne złości i nienawiści,nie mam pojęcia co usłyszała w słuchawce ze ją tak to rozzłościło.
-Nic ci do tego!-warknęła.
Nie mogłam nic z siebie wydusić.Nagle ujrzałam Justina,który powoli zbliża się do Victorii.Nigdy nie widziałam żeby był taki niepewny...
-Vicki...proszę...zrób to co Megan mówiła...proszę.-spojrzał jej w oczy,a ona jemu.
-...-wzięła głęboki oddech.-Muszę iść.-powiedziała szybko.
-Gdzie ty chcesz iść w takim stanie?- zapytał Harry, a następnie Victoria spiorunowała go wzrokiem.
-Vickie...my się po prostu martwimy,nie możesz iść sama, pójdę z tobą-powiedziałam, nie mogę pozwolić żeby gdzieś szła pod taką złością.
-Ty nigdzie nie idziesz.-rozkazała.-Wrócę potem.-wyszła z pokoju,a Justin pobiegł za nią.
Spojrzałam spod rzęs w oczy Harry'ego.Rzuciłam się na niego żeby się przytulić.W jego ramionach czułam się pewniej,nie bałam się aż tak bardzo...Poczułam jak po policzku spływa mi łza.Nagle Harry odciągnął mnie od siebie.Przetarł kciukiem łzę.
-Shhh...będzie dobrze-ponownie się do mnie przytulił...
*Oczami Victorii*
Biegłam przed siebie,cała się trzęsłam ze złości.Czułam że zamieniam się w kogoś,kogo myślałam że zabiłam...zamieniam się w dawną mnie...bezlitosną,bez serca...Nigdy nie myślałam że ta ''zła'' strona mnie powróci.Szłam do magazynu gdzie Miley kazała mi przyjść.Czułam że ktoś idzie za mną od drogi do domu...To pewnie Justin.Będąc już prawie przy wejściu do środka, odwróciłam się.
-Nie łaź za mną, Bieber!- wysyczałam ,po co on mnie śledzi ?
-Martwię się o ciebie...wszyscy martwimy.-powiedział.
-Wali mnie to.-przewróciłam oczami,przenosząc ciężar ciała na jedną nogę.
-Co się z tobą stało? Magan nie może uwierzyć że to co stało przed nią przed chwilą to jej przyjaciółka.
-To jej problem.-odwróciłam się.-Nie idź za mną bo źle się to dla ciebie skończy.-zagroziłam.
-Już się boje.-zaśmiał się.
Wyciągnęłam pistolet który miałam przy pasku.Wzięłam go z łóżka,a oni się nawet nie zorientowali.Odwróciłam się szybko i podeszłam bliżej niego.Staliśmy w ciemnej uliczce..Oświetlało nas tylko światło z pobocznej latarni.Przyłożyłam pistolet do jego klatki piersiowej.Ręka mi się zatrzęsła.Nie mogłam tego zrobić, nie umiałam...
-No strzelaj,na co czekasz !-warknął mi przy twarzy.
-Ja nie..nie potrafię...-poczułam jak płacz ciśnie mi się do oczu.Opuściłam pistolet i schowałam.
-I co masz zamiar wrócić do tej roboty, a nie potrafisz kogoś zabić nawet jak masz pistolet.-zaśmiał się.-Jesteś cienka...myślałem po tym co dostawiłaś u was w domu że jesteś dobra w tych sprawach,ale się myliłem.-ponownie to zrobił-zaśmiał się.
-Pierdol się.-powiedziałam szybko odchodząc od niego.
-Z tobą ? Chętnie.-powiedział z chrypką w głosie przez co poczułam dreszcze,ale nie odwróciłam się.Poszłam gdzie miałam iść...
poniedziałek, 31 marca 2014
niedziela, 23 marca 2014
Rozdział 23.
Siedziałem i czekałem aż Victoria coś z siebie wydusi...Od kiedy ona ma pistolet ? Po co jej teraz ? Przecież mówiła że skończyła z "tym".
-Powiesz coś ?-zapytałem zniecierpliwiony.
-...-wzięła głęboki oddech.-To jest pistolet nasz wspólny z Megan...Stwierdziłyśmy że będziemy go używać w czasie niebezpieczeństwa.To tyle.-wzruszyła ramionami.
-I pokazałaś mi go tylko po to żeby mi to powiedzieć ? -spojrzałem jej w oczy,czułem że próbuje się wykręcić.
-Justin...to...nie jest do końca tak.-opuściła wzrok.-Ja i Miley mamy swoją tajemnicę,wiem o niej tylko ja i ona, ale ja nie radzę sobie w tej sytuacji,musi mi ktoś pomóc,ufam Ci i chcę żebyś mi pomógł.-"Wreszcie się otwiera",pomyślałem.-Ale,obiecaj,nikomu nie powiesz...Harry'emu ani Megan,a na pewno nie policji...
-Obiecuję,ale wiesz,nie mam dobrych kontaktów z policją.-zaśmiałem się,chciałem rozluźnić sytuację,ale nie wyszło.
Powiedziała coś,ale było tak nie wyraźne że nie zrozumiałem nic.Patrzyła w podłogę.Czułem że ta sprawa nie jest dla niej łatwa, że to nie jest jakaś błahostka, że to coś poważnego, a przynajmniej dla niej.
-Mogłabyś wyraźniej ?-zapytałem po raz kolejny.
-Justin...ja zabiłam...Justin-opadła na podłogę,po czym zaczęła płakać.
-Ej,mała co się stało ?-kucnąłem przy niej i pocierałem dłonią jej plecy.-Wstań, porozmawiajmy.
Nie chętnie wstała,płakała.Za chwilę rzuciła mi się do szyi. Objęła mnie mocno. Drżała. Usiedliśmy na łóżku.Trzymałem jej dłoń.
-Zabiłam dwójkę ludzi.-spojrzała mi w oczy,a następnie spojrzała na pistolet.-Jestem potworem.
-Nie jesteś sama...-powiedziałem szybko.
-Nie wiem co robić.Jak trzymam pistolet budzę w sobie bestię...Obiecałam że nie będę już tego dotykać,że nie będę o tym rozmawiać z nikim...Justin, ja nie wiem co robić, muszę dać odpowiedź Miley jak najszybciej,co mam zrobić ?
-Można powiedzieć że to decyzja życia i śmierci-nie wiem jak mam jej pomóc, to jej wybór...ale jak wróci do tego gówna,jej życie będzie na krawędzi a jak wybierze drugą opcję nie wiadomo co oni jej zrobią...mogą ją torturować, a nie pozwolę na to.
*Oczami Harry'ego*
-Meg... może pójdziemy do góry,sprawdzimy co się tam u nich dzieje ?-zapytałem.
-Tak,dobrze,chodźmy.
Chwyciłem Megan za rękę po czym poszliśmy po chodach prosto do pokoju Victorii.Zapukałem i otworzyłem drzwi.Obydwoje siedzieli na łóżku i trzymali się za ręce.Za nimi zobaczyłem pistolet !? Co on tu robi ? Spojrzeli na nas.Nie zdążyłem nic powiedzieć,ponieważ zaczął dzwonić telefon Vickie.Szybko odebrała, po czym wzięła głęboki oddech.
-Tak.-odpowiedziała szybko i odłożyła telefon.Po czym łza spłynęła po jej policzku,którą szybko przetarła.
-Powiesz coś ?-zapytałem zniecierpliwiony.
-...-wzięła głęboki oddech.-To jest pistolet nasz wspólny z Megan...Stwierdziłyśmy że będziemy go używać w czasie niebezpieczeństwa.To tyle.-wzruszyła ramionami.
-I pokazałaś mi go tylko po to żeby mi to powiedzieć ? -spojrzałem jej w oczy,czułem że próbuje się wykręcić.
-Justin...to...nie jest do końca tak.-opuściła wzrok.-Ja i Miley mamy swoją tajemnicę,wiem o niej tylko ja i ona, ale ja nie radzę sobie w tej sytuacji,musi mi ktoś pomóc,ufam Ci i chcę żebyś mi pomógł.-"Wreszcie się otwiera",pomyślałem.-Ale,obiecaj,nikomu nie powiesz...Harry'emu ani Megan,a na pewno nie policji...
-Obiecuję,ale wiesz,nie mam dobrych kontaktów z policją.-zaśmiałem się,chciałem rozluźnić sytuację,ale nie wyszło.
Powiedziała coś,ale było tak nie wyraźne że nie zrozumiałem nic.Patrzyła w podłogę.Czułem że ta sprawa nie jest dla niej łatwa, że to nie jest jakaś błahostka, że to coś poważnego, a przynajmniej dla niej.
-Mogłabyś wyraźniej ?-zapytałem po raz kolejny.
-Justin...ja zabiłam...Justin-opadła na podłogę,po czym zaczęła płakać.
-Ej,mała co się stało ?-kucnąłem przy niej i pocierałem dłonią jej plecy.-Wstań, porozmawiajmy.
Nie chętnie wstała,płakała.Za chwilę rzuciła mi się do szyi. Objęła mnie mocno. Drżała. Usiedliśmy na łóżku.Trzymałem jej dłoń.
-Zabiłam dwójkę ludzi.-spojrzała mi w oczy,a następnie spojrzała na pistolet.-Jestem potworem.
-Nie jesteś sama...-powiedziałem szybko.
-Nie wiem co robić.Jak trzymam pistolet budzę w sobie bestię...Obiecałam że nie będę już tego dotykać,że nie będę o tym rozmawiać z nikim...Justin, ja nie wiem co robić, muszę dać odpowiedź Miley jak najszybciej,co mam zrobić ?
-Można powiedzieć że to decyzja życia i śmierci-nie wiem jak mam jej pomóc, to jej wybór...ale jak wróci do tego gówna,jej życie będzie na krawędzi a jak wybierze drugą opcję nie wiadomo co oni jej zrobią...mogą ją torturować, a nie pozwolę na to.
*Oczami Harry'ego*
-Meg... może pójdziemy do góry,sprawdzimy co się tam u nich dzieje ?-zapytałem.
-Tak,dobrze,chodźmy.
Chwyciłem Megan za rękę po czym poszliśmy po chodach prosto do pokoju Victorii.Zapukałem i otworzyłem drzwi.Obydwoje siedzieli na łóżku i trzymali się za ręce.Za nimi zobaczyłem pistolet !? Co on tu robi ? Spojrzeli na nas.Nie zdążyłem nic powiedzieć,ponieważ zaczął dzwonić telefon Vickie.Szybko odebrała, po czym wzięła głęboki oddech.
-Tak.-odpowiedziała szybko i odłożyła telefon.Po czym łza spłynęła po jej policzku,którą szybko przetarła.
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 22.
*Oczami Megan*
-Czy ty sobie ze mnie jaja robisz ?!-wykrzyczałam wstając z łóżka.
Czy ona znowu chce wracać do tego gówna ? Czy ona w ogóle ma mózg ? Z tego co wiem, to już miała przez to problem z policją,jakby ją przyłapała znowu,poszła by siedzieć.Ona chyba nie wie jak są tego konsekwencje.Miała w zawieszeniu więc teraz na serio pójdzie do paki...Wszystkie oczy były skierowane przez ten czas na mnie,dopóki Victoria nie wydała z siebie głośnego pociągnięcia nosem, a następnie strumień łez płynął jej po policzkach.To przeze mnie... Podeszłam do niej i kucnęłam.Swoją dłoń położyłam na jej kolanie.Ona zaraz ją zrzuciła.Spojrzała mi w oczy,przez co się załamałam i poczułam że łzy cisną mi się do oczu.
-Przepraszam-tyle zdołałam z siebie wykrztusić zanim zaczęłam płakać.
-Muszę...muszę nad tym wszystkim pomyśleć...wyjdźcie, proszę...-zaszlochała.
Spojrzałam na chłopaków i bez słowa zeszliśmy na dół,do salonu. Usiedliśmy na sofie.Spojrzałam najpierw na Justina a potem utknęłam wzrokiem na Harry'm,który patrzył się w podłogę,za pewne myślał.
-Powicie mi o co z tym wszystkim chodzi ?- zapytałam.
-No...Megan jak by ci to powiedzieć...-zaczął Harry.-Victoria,była już w tym gangu...
-To wiem...-mruknęłam.
-No to ona... podpisała taki jakby dokument i teraz ma do wyboru,albo wraca do roboty i współpracy z Miley,albo...oni ją zabiorą i będzie ich własnością.
-Harry,ty na serio - załamał mi się głos.Obróciłam głowę w bok,gdzie siedział Justin.-Justi...gdzie on jest ?-spojrzałam na Hazze.
-Chyba poszedł do góry.
-Ahhh...a...czy ty, to znaczy wy też podpisaliście ten "dokument" ?
-To nie takie proste.-podrapał się po karku.
-Harry ?- spojrzałam mu prosto w oczy.
-No tak.-wzięłam głęboki oddech,po czym opuściłam głowę.
Poczułam jak Harry podnosi moją głowę do góry,chwytając za policzki.Patrzyłam w jego zielone oczy, były takie śliczne.Chłopak popatrzył na moje usta po chwili oblizując swoje.Nagle poczułam mokre i ciepłe usta Harry'ego na moich.Czułam że nogi robią mi się jak z waty.Po chwili odsunął głowę do tyłu.Przygryzłam lekko wargę, nie odwracając wzroku od oczu chłopaka.Po chwili przysunął swoje czoło do mojego.Staliśmy i patrzyliśmy na siebie,to jest takie magiczne,nie chcę żeby ten moment się kończył...
*Oczami Justina*
Victoria uklękła i zaczęła szukać czegoś pod łóżkiem.Wyjęła z niego pudełko.Nie wiedziałem po co.Stałem przed nią i patrzyłem na każdy jej ruch.Powoli otworzyła. Sięgnęła do środka, lecz zaraz odsunęła rękę. Zawahała się.Spróbowała jeszcze raz i wyciągnęła stertę papierów,coś było w środku.Położyła na łóżku,a następnie spojrzała na mnie.
-Pokarzę Ci coś...chodź.-machnęła ręką żebym szedł w jej kierunku.
Nie wiedziałem czego mogę się tam spodziewać, co tam jest,ale poszedłem w jej stronę.Spojrzałem na nią.
-Otwórz.-powiedziała.
-Dlaczego...dlaczego ty nie możesz ?
-Czyżby Bieber się boi ?-zaśmiała się.
-Nie prawda.-powiedziałem krótko i otworzyłem to "coś" .-Pistolet ?-zapytałem patrząc na nią.
-Nie widać.-odpowiedziała krótko.
-Czemu ty tego nie mogłaś zrobić,przecież to nic takiego,jeśli wiesz...miało się z tym do czynienia ...
-Justin...to nie takie proste.-opuściła wzrok.
-Mam czas.-usiadłem na łóżku,czekając aż zacznie mówić.
wtorek, 4 marca 2014
Rozdział 21.
Przez całą drogę do domu żaden z chłopców się do mnie nie odzywał, widzieli po mnie że byłam roztrzęsiona.Gdy tylko otworzyłam drzwi i wbiegłam do mojego pokoju.Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam momentalnie płakać.Nie chcę wracać do "tych"spraw... Po prostu się boję,a co jak znowu wpadnę? To już na pewno mnie posadzą,nie chcę iść do więzienia,ale nie chcę też być ich własnością.... Kur...jestem w kropce,nie wiem co mam z sobą zrobić.A z Megan ? Co z nią będzie ? Jak bym poszła do gangu,naraziłabym Meg na niebezpieczeństwo,a jak bym wybrała drugą opcję nigdy bym jej nie zobaczyła i nie wiadomo przez co bym tam przechodziła....Jak ja nie znoszę podejmować decyzji....Usłyszałam otwierane drzwi, więc podniosłam głowę i spojrzałam w tamtą stronę,w drzwiach stała Megi cała zapłakana.Podeszła do mnie i pogłaskała po ramieniu.
-Co..co się tam stało ?-spojrzała mi w oczy.
-Nic..nic się nie stało.-powiedziałam i wybuchłam płaczem,szybko zakryłam swoja twarz dłońmi.
-Jak to nic ? Widzę po tobie,oni coś ci zrobili ?
-Megan...ja tak nie umiem,nie potrafię...-spojrzałam przed siebie i ujrzałam Justina i Harry'ego wchodzących do pokoju.
Podeszli bliżej. Zacisnęłam mocniej powieki,powodując że kolejna łza spadła na podłogę.Poczułam jak ktoś chwyta mnie za ramiona,prosząc żebym wstała.Nie patrzyłam się kto to,przez cały czas miałam zamknięte oczy.Kogoś ręka zjechała wzdłuż mojego ramienia,dojechała do dłoni i lekko ścisnęła,powodując wymuszany uśmiech na mojej twarzy.Za chwilę stojąca przede mną osoba przybliżyła się do mnie . Nagle poczułam czyjeś usta na swoich.Były takie ciepłe.Nie trwało to długo,przez chwilę.Postanowiłam że otworzę oczy i zobaczyłam przed sobą Justina.Uśmiechnęłam się lekko.Spojrzałam w oczy Justina, można było w nich zobaczyć że jest trochę speszony.Chciałam coś powiedzieć,ale..
-Vicki...ja...przepraszam-spuścił głowę na dół.
-Ale za co ?-zapytałam zmieszana.
-To nie powinno się zdarzyć,ale...
Przyłożyłam palec wskazujący do jego ust i szepnęłam:"Shhhh..".Po czym oddałam pocałunek,ale szybko się odsunęłam.Potrzebowałam otuchy,czułam się rozdarta.Spojrzałam jeszcze raz na Justina,uśmiechał się,więc ja też to zrobiłam.Wzięłam głęboki oddech i usiadłam na łóżku obok Megan i Harry'ego którzy patrzyli się na to wszystko.Zaraz dołączył do nas Justin.
-I co zamierzasz zrobić ?-zapytał mnie Harry.
-Ale co się stało?-spojrzała na mnie Megan.
-Chyba...Meg...wracam do gangu...nie wiem...sorry...-spojrzałam na podłogę.
-Co..co się tam stało ?-spojrzała mi w oczy.
-Nic..nic się nie stało.-powiedziałam i wybuchłam płaczem,szybko zakryłam swoja twarz dłońmi.
-Jak to nic ? Widzę po tobie,oni coś ci zrobili ?
-Megan...ja tak nie umiem,nie potrafię...-spojrzałam przed siebie i ujrzałam Justina i Harry'ego wchodzących do pokoju.
Podeszli bliżej. Zacisnęłam mocniej powieki,powodując że kolejna łza spadła na podłogę.Poczułam jak ktoś chwyta mnie za ramiona,prosząc żebym wstała.Nie patrzyłam się kto to,przez cały czas miałam zamknięte oczy.Kogoś ręka zjechała wzdłuż mojego ramienia,dojechała do dłoni i lekko ścisnęła,powodując wymuszany uśmiech na mojej twarzy.Za chwilę stojąca przede mną osoba przybliżyła się do mnie . Nagle poczułam czyjeś usta na swoich.Były takie ciepłe.Nie trwało to długo,przez chwilę.Postanowiłam że otworzę oczy i zobaczyłam przed sobą Justina.Uśmiechnęłam się lekko.Spojrzałam w oczy Justina, można było w nich zobaczyć że jest trochę speszony.Chciałam coś powiedzieć,ale..
-Vicki...ja...przepraszam-spuścił głowę na dół.
-Ale za co ?-zapytałam zmieszana.
-To nie powinno się zdarzyć,ale...
Przyłożyłam palec wskazujący do jego ust i szepnęłam:"Shhhh..".Po czym oddałam pocałunek,ale szybko się odsunęłam.Potrzebowałam otuchy,czułam się rozdarta.Spojrzałam jeszcze raz na Justina,uśmiechał się,więc ja też to zrobiłam.Wzięłam głęboki oddech i usiadłam na łóżku obok Megan i Harry'ego którzy patrzyli się na to wszystko.Zaraz dołączył do nas Justin.
-I co zamierzasz zrobić ?-zapytał mnie Harry.
-Ale co się stało?-spojrzała na mnie Megan.
-Chyba...Meg...wracam do gangu...nie wiem...sorry...-spojrzałam na podłogę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)