niedziela, 24 listopada 2013
Rozdział 5.
''Kotku, dlaczego mi uciekasz ? "
YF
-Kto to ?-zapytałam.
-YF.
-Kto ?-Co ona do mnie gada.
-Bo ja wiem... nie mam w kontaktach, ale pewnie Harry...ale czemu " YF " !?
-Nie mam bladego pojęcia.
* * * * *
Przyszłam z Megi do domu...Poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki colę,wlałam do szklanek i usiadłam z Megan w salonie.Włączyłyśmy telewizor, jak zwykle nie ma nic ciekawego... Dzieje mi się coś jak pomyślę o tej jutrzejszej rozmowie z Max'em. Jestem ciekawa jak mi się wytłumaczy,jak znając życie powie że mam jakieś urojenia,sorry , ale wiem co słyszałam.
-Mam iść z tobą jutro do Max'a ?-zapytała nie pewnie.
-Nie dzięki...musimy pogadać w cztery oczy.
-Ale będę blisko.-powiedziała i chwyciła mnie za ramię.
-Dobra,idę spać...nie chcę dłużej tu siedzieć-powiedziałam i zrobiłam ostatniego łyka picia.-Dobranoc.
-Paaa.
Wstałam i poszłam do pokoju, ubrałam się i wskoczyłam do łóżka.
Idę ciemną ulicą,nie ma ze mną nikogo.Rozglądam się cały czas w tył,naglę słyszę huk i zaczynam biec przed siebie.Potykam się, ktoś zaczyna mnie szarpać żebym wstała, moim oczom ukazuję się Justin,zaczyna mnie całować.Nie chcę tego!Uderzyłam go w twarz a on wyszarpał mnie za włosy i powiedział :Zabije cię, sprawię żebyś cierpiała ,ale najpierw...
Obudziłam się, serce bije mi jak szalone . Cały czas przed oczami mam Justina.To tylko sen, nic nie znaczący sen.Siadłam na kraju łóżka i spojrzałam na budzik, jest druga w nocy. Przetarłam twarz rękoma i opadłam bez siły na łóżko.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Obudziła mnie Megan która walnęła mnie poduszką prosto w twarz.
-No wreszcie,podziałało, wstawaj masz 20 minut.-zaśmiała się.
-Ile !? -czemu ona mnie wcześniej nie obudziła.
Zerwałam się z łózka i pobiegłam wykonać poranną toaletę.Zeszłam na dół , byłam ubrana w ciemne rurki , błękitną bokserkę i błękitne balerinki.Wzięłam pieniądze na śniadanie bo teraz to nie ma szans żebym zdążyła zjeść.Wzięłam torbę i wyszłam z domu razem z Megi.
-Mam iść z tobą jak będziesz gadać z Max'em ?-zapytała.
-Nie.. dam radę.-totalnie zapomniałam o tej dzisiejszej rozmowie.
-Dobra, ale będę blisko.-uśmiechnęła się.
Tak, ona była opiekuńcza , czasami aż za opiekuńcza. Doszłyśmy do naszej szkoły, doszłyśmy do naszych szafek, wyjęłyśmy potrzebne książki i poszłyśmy w stronę klasy.Przechodziliśmy obok Justina i Harrego obojętnie.Czułam ich wzrok na sobie, źle mi z takim uczuciem.Max stał obok schodów, podeszłam do niego.
-Cześć...musimy pogadać.-zaczęłam niepewnie.
-Hej kotku.-powiedział i zbliżył się do mojego policzka na co ja się gwałtownie odsunęłam.-Co jest ?
-Zdradziłeś mnie ?- zapytałam nie pewnie .
-Nie... czemu tak myślisz ?
-Co ty myślisz że ja mam dwa lata i nie wiem jak brzmi orgazm !?
-Ale..ja...ja... przepraszam.
-Z kim ?!-warknęłam .
-Nie ważne.
-Nie ważny to jest nasz "związek"
-Czyli ze mną zrywasz ?!- podniósł głos.
-Tak ,jesteś dupkiem!
-A ty suką i musiałem z tobą być!
-Nic nie musiałeś !
Zaczęliśmy się kłócić.Czułam jak popycha mnie w stronę schodów, nikogo nie było, wszyscy na lekcjach. Zaczęłam tracić równowagę i lecieć do tyłu.Nagle poczułam że ktoś mnie łapie.Dzięki Bogu... bo pewnie bym złamała kręgosłup, te schody były duże.Max'a nie było, zwiał .Odwróciłam twarz żeby podziękować osobie która mnie uratowała przed upadkiem i sturlaniem się ze schodów.To był Justin. Co ?! Po co on mnie ratował, jeszcze wczoraj był na mnie taki zły.
-Dzięki...-powiedziałam,nie zręczna sytuacja.
-Nie ma za co.
-No to... ten... pa.-powiedziałam i poszłam w stronę klasy.
-Do zobaczenia.
On miał brązowe oczy.. pierwszy raz w życiu zobaczyłam jego kolor oczu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
fajny kiedy nn? <333
OdpowiedzUsuńej.. tylko takie "pa"?
OdpowiedzUsuńcos czuje ze w nastepnym bedzie sie cos działo..
Świetne :) czekam na następne rozdziały.
OdpowiedzUsuńDopiero zaczynam.. http://kasiacz108.blogspot.com/?m=1 jakieś komentarze mile widziane :( <3. Przepraszam za spam jak coś :c
:)
OdpowiedzUsuń