niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 8.

Obudziłam się, nie noo... kolejny koszar , jak tak będzie dalej to ja nie wytrzymam,a najgorsze jest to że ja się panicznie boję snów które są takie realne,boje się mojej wyobraźni.
Wyjęłam telefon , który był pod moją poduszką- 6;00 .I tak trzeba będzie iść do szkoły..Wstałam, serce jeszcze mi kołata.To wszystko przez ten głupi sen... Zeszłam na dół robić śniadanie.
Po chwili przyszła Megan,lekko zaspana.

-Musisz się tak tłuc? Idziemy na 10;00 ,a ty już wstałaś...
-O fack,zapomniałam... ale nie mogłam spać.
-Coś się stało ? -powiedziała i chwyciła mnie za ramię.
-Miałam zły sen.
-Opowiadaj.-powiedziała i usiadła na krześle.

Zaczęłam jej mówić co sie działo w moim śnie,nie.. nie śnie, koszmarze.

                                                                   Oczami Megan .

Victoria,za bardzo się przejmuje... tak,taż mnie zszokowało to co wczoraj widziałam,ale nie można sie tym tak przejmować , bo odbije sie to potem na jej psychice .Już zaczyna mieć jakieś dziwne sny...Zadzwoniłyśmy po taxi i pojechałyśmy do szkoły.Jak gdyby nigdy nic szłyśmy korytarzem,na którym nie było ani jednej żywej duszy...Dziwni mnie to,czy znowu zapomnaiałyśmy o rannych dodatkowych zajęciach ? Podeszłam za Vick do naszych szafek aby wyjąć z nich książki.Na szczęćcie były obok siebie.Poczułam że ktoś łpie mnie za ramie.Gwałtownie się odwróciłam i od razy zobaczyłam gęstą burzę loków.

-Czego chcesz ?-rzuciłam.
-Ciebie,kociaku...
-Nie przeginaj okej ?
-Nie przeginam,odpowiadam ci na pytanie.-uœmiechnął się.
-Nie bawi mnie to, puść mnie.

Wyrwałam mu się.Podeszłam kilka kroków dalej.Gdzie Vick ? Odwaróciłam się, widziałam jak Justin trzyma ją za nadgarstki,ona patrzyła mu się w oczy, jej wzrok dował wrażenie... sama nie wiem.
Nigdy jej takiej nie widziałam.Jakby złość a za razem zauroczenie, nie wiem...Harry za tarasował mi widok Vicki i Justina,a miałam już krzyknąć: Chodź!  Chwycił mi brodę i uniósł brodę  abym spojrzała na niego.Patrzyłam w jego zielone oczy... szczerze były piękne,ale to nie zmnienia faktu że nie raz nie widać jego tęczówek z powodu... ćpania.Odwróciłam się i szłam przed siebie.

-Vickiiiii!!!! -krzykłam,chyba było mnie słychać na całą szkołę-Chodź!

Nie musiałam długo czekać, ponieważ zadzwonił dzwonek i Vick szybkie podbiegła do mnie żeby nie spóźnić się do klasy.Była lekko zmieszna,widziałam to po jej mine.

-Megan...-zaczęła nie pewnie.-ja nie wiem czy ci to mówić...
-No mów jak zaczęłaś.
-Justin ma piękne oczy.
-Dziewczyno,opanuj się.-Przewróciłam oczami,ale w Harrego oczach można było się rozpynąć.

Weszłyśmy do klasy.Cały czas przed oczami miałam twarz Pana Styles'a.Po pięciu mintuach lekcji do sali weszła dyrektorka i powiedziała że ja i Vicki mamy iść z nią do gabinetu...O co jej chodzi?
Czy ktoś zakablował że nie byłyśmy na zajęciach...ale, o ty by wzywała ? Chyba nie.Miałam przeczucie że chodzi o coś sto razy gorszego.Gdy weszłyśmy do jej miejsca pracy , usiadła na krześle.
Popatrzyła na nas wzrokiem jakbyœmy kogoœ zabiły.

-Dziewczyny, mam do was pytanie.Wiecie że Max nie żyje... to wasza sprawka ?
-że co ?-jak ona może nas oskarżać o zabójstwo.
-Panna Black, miała powód.. prawda ?
-Ja ?-Victorii opadła szczenka.
-Tak, wiemy że Max cię zdradził...miałaś powód.
-Tak, owaszem zdradził,ale nie zabiłabym go...Ja go kochałam,ale okazał się dupkiem.-miała łzy w oczach.
-To miałaś powód...
-Może pani na nią nie naciskać.-powiedziałam stanowczo,nie chciałam żeby płakała.
-A ty co, pomagałaś jej ?
-Pani chyba żartuje.-zaśmiałam się.

Po chwili,drzwi się otwarły i wszedł przez nie Harry i Justin...Co oni tu robią? Po co przyszli...

-Jeśli pani chce je oskarżać o zabójstwo Max'a,to my mamy coś ważnego...-zaczął Harry.
-Max,był winny kasę...-dodał Justin.
-No komu ? Słucham.-powiedziała ciekawska dyrka.
-Takiemu gościu od narkotyków... nie wiem, bo się tym nie interesuję ,ale cała szkoła o tym huczała, pani nie wiedziała ?

Tak.. nie interesuję się tym. Chciałam się zacząć śmiać ,ale by jeszcze miała ALE czemu się śmieję więc stwierdziłam że będę siedzieć cicho...Zastanawiało mnie tylko jedno,czemu oni nam ratują dupę?


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ps. Sorry za błędy,ale pisałam na tablecie =>

2 komentarze: