"Powinnaś wiedzieć kim jest twój chłopak...
~YFS"
Jaki kurw.. chłopak ?! Nie mam chłopaka... Coś mi tu się wydaje podejrzane.Muszę się dowiedzieć o co chodzi z tymi zabójstwami i po co mi to wysyła/wysyłają.Jedyną moją nadzieją na rozszyfrowanie prawdy jest "YFS" Chociaż nie wiem kto to...Gdyby tak logicznie pomyśleć najpierw był "YF" ale to był Justin i Harry, to jest pewne, ale teraz jest "YFS", może oni robią sobie jaja i wysyłają mi takie filmiki? Ale... nie wydaje mi się.Nie ważne, muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi!
"Nie mam chłopaka... Kim jesteś !? Odpowiedz."
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź...
"A to nie twój chłopak... myślałem. Hahaha, nie powiem Ci kim jestem... Radzę Ci obejrzeć filmik po raz kolejny i zobaczyć na rękę trzymającą nóż... Jak się nie domyślisz kto to tak pięknie zabija , to będziesz na prawdę głupia.Powodzenia w rozszyfrowaniu...
~YFS"
Przeczytałam wiadomość i postanowiłam że obejrzę filmik po raz kolejny. Starałam się nie parzyć na nóż wbijający się w szyję obcego mi człowieka.Zaraz, zaraz...poznaję ten tatuaż...Nie,nie to nie może być prawda.To nie może być kurwa prawda.Opadłam bez silnie na podłogę.Czułam jak łza spływa mi po policzku , a następnie kolejna...
-Nie! To nie on ! To nie może być on ! -krzyczałam leżąc na zimnych panelach podłogowych.
Usłyszałam jak drzwi do mojego pokoju się otwierają , lecz nie spojrzałam w ich stronę.Pewnie Megan przyszła sprawdzić czemu krzyczę.Skulona, patrzyłam na podłogę...
-Megan...potrzebuję Cię...proszę-wyjąkałam.
-Co się stało ? -podeszła.
-Ja mu zaufałam... ja zaufałam zabójcy.-przed słowem "zabójca" przełknęłam ślinę.
-Jak!? Ale...
-Meg...-powiedziałam przez łzy i rzuciłam się jej na szyję.
Nie mam siły. Myślałam że Justin, że on... że można mu zaufać, ale się myliłam. Powiedziałam mu moją najgorszą przyszłość, dałam mu się całować, zakochałam się w nim.A on ?! On się okazał zabójcą.A może to nie on? Jeden tatuaż nic nie znaczy... ja nie wytrzymam muszę z nim pogadać.Oszaleję za raz ! Ręce mi się trzęsą.Ledwo co wybrałam numer.Pierwszy sygnał,drugi,trzeci...
-Hallo ?- usłyszałam ochrypnięty głos Justina.
-Cz..cześć.-wykrztusiłam
-Stało się coś? Mam przyjechać ?
-Tak...będę czekać.
-Dobrze zaraz będę.
*Oczami Justina*
Zdziwił mnie telefon od Vickie... Coś się stało, czuję to.Martwię się o nią...Zaufała mi i nie mogę teraz tego zniszczyć.Zaraz zawołałem Harrego i spytałem czy idzie ze mną, pogada z Megan, zgodził się.Wyszliśmy i szliśmy w kierunku domu Meg i Vick.
-Justin , stary , jak myślisz czemu Vicki zadzwoniła ? -zapytał Hazza.
-Nie mam pojęcia , ale jak chodzi o Megan to z nią pogadasz?
-A co się stało z nimi ?
-Pokłóciły się...
-One ?! To coś musi byś na rzeczy...
Zadzwoniłem do drzwi w których zaraz pojawiła się płacząca Victoria.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak was przepraszam, że nie dodawałam tak długo postów , ale byłam chora i musiałam poprawiać oceny... Jeszcze raz PRZEPRASZAM
Super!!! Ciekawe co się dalej wydarzy :) już lepiej ze zdrowiem?
OdpowiedzUsuńTak, trochę lepiej ;] Dziękuję :*
UsuńSuper czeksm nn :***
OdpowiedzUsuńświetny czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuń