*Oczami Victorii*
Siedziałam na łóżku, sama w pokoju.Musiałam poukładać moje myśli.Pierwsza sprawa :Czy ja na pewno chcę tej roboty? Czy znowu chcę do tego wracać ? Dobra..to głupie pytanie.Wiadomo że nie chcę byś postrzegana jak teraz-Cukierkowa lalunia.To mnie dobija.Chcę znowu być tą dziewczyną którą ludzie się boją i patrzą na nią.Ale z drugiej strony,nie chcę żeby Megan miała przez to kłopoty...To jest niebezpieczne a w szczególności dla niej.Ona nic nie wie o tej pieprzonej robocie! Druga sprawa :Justin...czy coś jest ze mną nie tak? Czuję coś do niego...to znaczy tak mi się wydaje.Zachowuję się zapewne jak suka.Około miesiąc temu zmarł Max,aż mnie przetrzepało jak pomyślałam o nim.Czy coś do niego czułam? Tak.Ale jak się dowiedziałam że przespał się z tą dziwką od matmy,to całe uczucie, którym go darzyłam pękło.Tak jak by ktoś uderzył w lustro kamieniem... Jedna chwila i czułam jak rozwala się na miliony niewidocznych kawałków...Zniknęło.A wracając do Justina,to...kurwa,sama nie wiem! A jeśli nawet coś do niego czuję to zapewne on ma to w dupie.W ogóle jak ja bym mu to powiedziała ? Poszła do niego i wyznała że coś do niego czuję...Hahaha...przecież on by mnie wyśmiał,sama się z tego śmieję...to jest takie głupie.
*Oczami Megan*
Stanęłam przy oknie i patrzyłam jak święcą gwiazdy...Dręczy mnie pytanie..dlaczego czuję coś takiego czego nigdy nie czułam...miałam chłopaka,ale to nie było to samo co jest teraz...Kiedy jestem obok Harrego czuję się inaczej,czuję motylki w brzuchu...Ten jego uśmiech,oczy,włosy...Dość!Co z tego że coś do niego czuję skoro on nie...przecież by mi powiedział ?A może nie.Kur...mam mętlik w głowie.Czy to...
-Meg..mogę wejść?-usłyszałam znajomy głos za drzwi.
-Tak.
Vickie otworzyła drzwi i stanęła ubrana w ciuchy na imprezę ?Po co się tak ubrała? Miała na sobie TO .Chyba nie ma zamiaru mnie nigdzie wyciągać...muszę poukładać moją burzę myśli a nie chodzić na imprezy.
-Idziesz ze mną do klubu?-zapytała uśmiechając się.
-Nie sorry...jakoś nie mam nastroju.
-Aha.Chyba że tak,ja wychodzę.-wyszła z pokoju a potem z domu,słyszałam tylko jak drzwi się zamykają.
Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam słuchać muzyki oraz myśleć nad tym co czuję....
* * * * *
Zeszłam na dół żeby zrobić sobie coś do jedzenia.Chwyciłam nóż i miałam zamiar smarować kanapki masłem,ale oczywiście ktoś mi musiał przerwać.Usłyszałam głośne pukanie do drzwi...nagle ktoś zaczął krzyczeć.
-Otwórz to suko!
-Black,dziwko otwieraj!-krzyknął drugi głos.
-Otwórz albo wyważymy drzwi!!!-ryknął ktoś jeszcze inny.
To ich było trzech?O mój Boże....Spojrzałam na swoje ręce,całe zaczęły się trząść.Nie wiem co mam zrobić.Czuję jak przeszywa mnie atak paniki.Boję się.Jestem sama w domu...Co mam zrobić!? Co zrobić? Wiem zadzwonię po chłopaków.Szybko wybrałam numer Harry'ego i pobiegłam na górę,zamknęłam się w swoim pokoju i usiadłam na łóżku.
-Harry!Pomocy!
-Megan..co się stało?
-Ktoś tu jest...są pod domem..jest ich trzech.-wyszlochałam.
-Zaraz będziemy.-rozłączył się.
Nagle usłyszałam trzask wyrywanych zawiasów.Weszli do domu.Boję się..tak bardzo się boję...Usłyszałam kroki.Już po mnie.Wyczołgałam się pod łóżko i miałam nadzieję że oni mnie nie znajdą.Spojrzałam na drzwi.Klamka opadała na dół co znaczyło że się otwierają drzwi.Zajebiście zapomniałam zakluczyć ich.Spoliczkowałabym się w tym momencie za to,ale..nie mogłam.Poczułam jak ktoś szarpie mnie za włosy i krze wyjść..Super..po prostu...Łza spłynęła mi po policzku jak wstawałam,a następnie kolejna...Podniosłam wzrok.To oni...poznaję ich...do nich przyszła Victoria...wtedy co byli oni i Miley. Spojrzałam szybko na podłogę.Czułam ich wzrok na mnie.Nie lubię tego uczucia.
-Ty nie jesteś Black!Gdzie ona jest?-syknął jeden z nich,nie odpowiedziałam.Podszedł bliżej-Zadałem pytanie!-ryknął.
-Ja..ja nie wiem-jęknęłam.
Facet pchnął mnie na łóżko.Przygniótł mnie swoim ciężarem.Nie mogłam oddychać.Zaczęłam się wiercić.
-Nie mogę oddychać,zejść-powiedziałam cicho,nie reagował-Zejdź!-krzyknęłam mu prosto w twarz.
Wstał,ja siedziałam na łóżku.A oni nade mną stali...Nawet się nie zorientowałam a poczułam pieczenie na lewym policzku.Ten dupek mnie uderzył!Zapłakałam głośno...boję się...gdzie jest Harry ? Gdzie jest ta moja pomoc???
No wiesz co. przerwac w takim momencie. no jak tak mozna :P czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuńZajebiste !!" :) Czekam na next <33
OdpowiedzUsuńKocham ... Kocham ... Kocham to opowiadanie. Ale no w takim momencje żeby skończyć... ? Zawiodłam się na tobie -Żartowałam !! Piszesz świeetnie. Mam nadzieję że szybko dodasz rozdział. Aaa ... I pisz dalej bo robisz to świeetnie :))
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Majewska :P jak można przerwać :-) :-) rdz świetny czk nn
OdpowiedzUsuń