środa, 20 listopada 2013

Rozdział 1.


Wracam z imprezy z najlepszą przyjaciółką ever - Megan, chyba pierwszy raz wypiłam tak mało, tylko cztery drinki... W końcu nie była to taka jakaś impreza w klubie, tylko zwyczajna domowa, wyszłyśmy ponieważ zauważyłam że coraz więcej osób ma duże źrenice, tak to już bywa w Toronto że wile osób tutaj ćpa...Idziemy ciemną ulicą, po naszej lewej stronie są pooświetlane szyldy sklepów a z prawej strony droga.Trochę mamy do tego domu, ale cóż... Dobrze że jutro niedziela i nie trzeba iść do szkoły,jeszcze jak się ma taką głupią klasę w której dwie osoby sobie siadły,ale nie chcę o nich nawet myśleć są odrażający,jak mogą ich kręcić narkotyki ? Ale oczywiście nikt na nich nie poskarży ponieważ się ich boją... A założę się że większość osób z naszej szkoły chociaż raz brała narkotyki.A wracając do chłopców to podobno kiedyś tak jakiemuś gościowi co na nich naskarżył dokopali że znalazł się w szpitalu w stanie krytycznym... Potem mieli sprawę itd. ale jakimś cudem się z tego wykopali,z resztą a się nie chcę wtrącać w ich życie.

-Patrz,jaka śliczna...- z moich rozmyśleń wyrwała mnie Megan, która pokazywała na czerwoną sukienkę przez szybę od jakiegoś sklepu.
-No ładna,ale trochę droga.
-A, nie ma się co ceną przejmować, zaraz będziesz miała urodziny pewnie Max ci kupi...
-Nie chcę żeby na mnie tyle pieniędzy wydawał...
-Wiesz że on jest przy kasie to co ci szkodzi ? 
-Dobra, skończ...

Nie miałam zamiaru ciągnąć rozmowy o moim chłopaku, tak Max miał kasę ale nie chcę go wykorzystywać. Nie fajnie bym się z tym czuła.Nie raz spotkałam się z komentarzami typu : " Jesteś z nim bo ma kasę " To jest denerwujące.Ale prawdę mówiąc to oddaliliśmy się od siebie, kiedy jego tata  zaczął lepiej zarabiać i kiedy Max zrobił się "popularny" w szkole,te spojrzenia innych dziewczyn na nim... On lubi jak jest jako jeden z głównych punktów w głowie każdej dziewczyny,ale to w końcu facet...Ma takie prawo.Max w ogóle lubi być w centrum uwagi... Zanim go poznałam był krótko mówiąc : Kobieciarzem, ale to się zmieniło odkąd jest ze mną.Wiem... że może mi z nim nie wyjść ale jesteśmy już ponad pół roku i nie ma żadnych problemów.

-Ej, Vick... nie złość się-powiedziała Meg.
-Już jest spoko.-zrobiłam pół uśmiech.
-To dobrze.-przytuliła się do mnie.

Tak, Megan jest osobą która lubi się tulić.Szliśmy jeszcze kawałek, wystarczyło teraz skręcić na ulicę na której jest nasz dom, to znaczy nie do końca nasz... Wynajmujemy go.Po drzewem stało dwóch gości i prawdopodobnie palili,dym z papierosów też mnie denerwuje.Przeszliśmy obok nich obojętnie, patrząc się w przód,zobaczyłam dach naszego domu.Po chwili zaś usłyszałam głośny gwizd i coś typu "Hej,lalunie" Nie reagowałyśmy, przyśpieszyłyśmy kroku żeby być szybciej w domu.Gdy już dotarłyśmy siadłyśmy na kanapie w salonie, obok była otwarta kuchnia i łazienka.U góry mój pokój i pokój Megan oraz mała łazienka.W domu było przytulnie i co najważniejsze ciepło. Zdjęłyśmy buty i nie potrzebne skórzane kurtki, sięgłam po pilota i włączyłam TV.Nie chce mi się spać,Megan pewnie też nie, to twarda sztuka , więc stwierdziłam że zabiję naszą  nudę jakimiś bezsensownymi programami o tematyce kryminalnej, najbardziej takie lubię filmy.Akurat leciało CSI, chyba ten odcinek widziałam ale cóż...

-To nie byli czasem Justin i Harry ?- po chwili zapytała mnie Megan,odrywając od serialu.
-Tak oni.-powiedziałam i przewróciłam oczami .



2 komentarze: