środa, 5 lutego 2014

Rozdział 16.

Wzięliśmy to co nam dała.Spojrzałem na kartkę gdzie mieliśmy dostarczyć towar.Myślałem czy teraz możemy się wycofać, ale to był głupi pomysł, ponieważ to by było pewne że Miley i reszta z "gangu" by nas dorwali i mielibyśmy wtedy nieźle przejebanie... Wziąłem głęboki oddech. Tak cholernie nie chce tego robić, nie wiadomo jaki ten koleś może być.Nie raz nam się trafiają ludzie,którzy tuż po daniu towaru dają nam w mordę i grożą pistoletem, a my nie mamy nic oprócz własnych pięści .Miley nie załatwiła nam jeszcze broni czy czegoś innego, bo "ją nie stać".Wsiedliśmy do "naszego" auta, nie było do końca nasze, bo było skradzione.Wiadomo że żadnego z nas nie stać było na taką furę. Wcisnąłem pedał gazu i ruszyliśmy pod wyznaczone miejsce.

                                                           *     *     *     *     *

 -Justin, stary nad czym myślisz ? -zapytałem,gdy zobaczyłem rozkojarzonego Bieber'a.
-Chyba zadzwonię do Vickie...-powiedział patrząc dalej w telefon.
-Nie wiem rób co chcesz.-powiedziałem szybko.

Mamy jechać poza miasto,kojarzę tą dzielnic gdzie mamy jechać.Justin wybrał numer i zaczął dzwonić...Nie odebrała.Skąd ja to wiedziałem... Gdybym chciał zadzwonić do Megan, pewnie zrobiła by to samo.One nam nie wybaczą, tak czuję.Dotarliśmy do normalnego, prostego domu z beżową elewacją. Stanęliśmy pod brązowymi drzwiami i zadzwoniliśmy, po chwili mogliśmy ujrzeć łysego mężczyznę,był dość...wielki.Szczerze trochę się przestraszyłem gdy za nim pojawiło się dwóch podobnych mężczyzn-też łysych.

-Czego ?!-warknął.
-Przywieźliśmy towar.-powiedział Justin i w tym czasie usłyszeliśmy piosenkę Drake'a.-Kurwa,Vickie-przeklną patrząc na wyświetlacz.Odebrał i powiedział tylko: "Sorry... zaraz zadzwonię, nie mogę gadać."
-Dawać-rozkazał mężczyzna i podał nam pieniądze, a następnie zamknął drzwi przed nosem.

Nie mogłem w to uwierzyć , że jednak oddzwoniła...Chyba że chciała tylko powiedzieć że mamy się od nich odwalić... tak to jest bardzo prawdopodobne. Przeliczyliśmy kasę i pojechaliśmy do Miley...

                                                     * Oczami Victorii *

Siedziałam z Megan na kanapie w salonie, kiedy rozmawiałyśmy o tym po co się wpakowaliśmy w taką znajomość zadzwonił do mnie telefon, kiedy spojrzałam na wyświetlacz zrobiłam wielkie oczy. Jeśli Justin chce mnie przepraszać i tak dalej. to nie mam nastroju na takie pogawędki.

-Któż to ?-zapytała Meg,jakby nie wiedziała.
-A od kogo mogę nie odbierać ?
-Justin.-powiedziała szybko.-Ale... może on czegoś potrzebuje, może coś się stało ?
-Megan... co się miało mu stać, nie przesadzaj...
-Ale ja mówię poważnie, wiesz że Harry i Justin mają tendencje do pakowania się w kłopoty zawłaszcza że zajmują się tym.-stwierdziła, i wywarła nacisk na słowo "tym"
-Od kiedy ty jesteś taka...hm...wiesz zawsze się złościłaś jak ktoś zrobił coś złego, a w tym wypadku to jest naprawdę złe.Co się podziało z dawną Megan?
-Tak,tak... ale oni nie mieli pieniędzy, jak mieli zarabiać ? Ty byś pewnie też tak zrobiła.

No może ma rację,szukali najszybszej pracy,w której nie trzeba tych całych podań i czegoś tam jeszcze.Może powinnam zadzwonić do Justina i sprawdzić czy wszystko okej... Wykręciłam więc numer, nie musiałam długo czekać.

-Hal..
-Sorry... zaraz zadzwonię, nie mogę gadać.-przerwał mi i raz się rozłączył...

No i po co dzwoniłam żeby się rozczarować ? Rzuciłam telefonem na poduszkę. Możliwe że przeszkodziłam mu z zabójstwie jego ofiary...Jaka jestem głupia po co to robiłam, mogłam nie dzwonić,mogłam go mieć w dupie,a teraz ?Teraz znowu będę się zalewać myślami na temat tego co on robił ...

-Co jest mała ? Rozłączył się ?-zapytała nieniepokojona Megi.
-Powiedział że nie da rady gadać-przewróciłam oczami.

Megan wzięła głęboki oddech.A co jak znowu zadzwoni, mam odebrać ? Czy będziemy się tak bawić w kotka i myszkę.On zadzwoni-nie odbiorę, ja zadzwonię-rozłączy się i tak w kółko ? Spojrzałam na zegarek-20;00.Poszłam zrobić sobie herbatę, muszę się uspokoić.Weszłam do kuchni i zagotowałam wodę,przygotowując szklanki krzyknęłam:

-Meeeeg, chcesz herbatki ?
-Możesz zrobić.-odkrzyknęła.

Poszłam z kubkami i żeby oderwać się od myśli włączyłam z Megan jakąś komedię, nie wiem jaki tytuł,ale zapowiada się dobrze...

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz