Siedziałam na sofie i nie mogłam się doczekać kiedy mi wytłumaczą po co mi wysyłają te filmiki.Josh i Tom stali przede mną i patrzyli się na mnie ze złością wymalowaną na twarzy.Co ja zrobiłam ? Przewróciłam oczami i się cicho zaśmiałam.
-Nie przewracaj na nas oczami mała suko...-wysyczał Tom.
-Weź nie dramatyzuj-ponownie wywróciłam oczami,ale zaraz tego pożałowałam.
Simson (Tom) szarpnął mnie za rękę, chwycił za ramię i popchnął na ścianę.Kur... co w nich wstąpiło?! Parę lat temu tacy nie byli...Podszedł do mnie Josh i chwycił swoją wielką dłonią moje gardło.Czułam jak jego palce mi się w nie wbijają. Jęk łam z bólu.Poluzował uścisk,ale nie puścił.Przejechał swoim policzkiem po moim,w wyniku czego zacisnęłam oczy.Następnie szepnął mi do ucha:
-Będziesz pokutować za to co zrobiłaś...-poczułam dreszcze.-Trzeba było nie zostawiać nam policji na głowie...-Zacisnął znowu swoja dłoń na moim gardle,ale teraz mocniej niż przedtem.Czułam że powoli brakuje mi tlenu,moje nogi zaczęły się robić jak z waty.Próbowałam złapać oddech,ale nie dałam rady.Mogłam tu nie przychodzić,czyżby Justin miał rację ? Po co przyszłam tu sama ?
-Puść ją, przecież ją udusisz !- usłyszałam Tom'a który podszedł do chłopaka i pociągnął go na bok.
Gdy tylko poczułam że nic nie dociska się do mojej krtani,opadłam na podłogę.Zaczęłam łapać powietrze, moja klatka piersiowa poruszała się szybko i nierówno.Leżałam na ziemi dopóki mój oddech się nie uspokoił.Odwróciłam głowę, spojrzałam do góry i ujrzałam dwie postacie stojące nade mną.Wstałam jak to najszybciej możliwe i robiłam krok do tyłu.Czułam że jak bym się jeszcze trochę cofnęła spadłabym na sofę.
-Powiecie mi w końcu o co chodzi !?-spojrzałam na nich wzrokiem : mówcie-albo-wam-dojebię.
-Pamiętasz dzień w którym miałaś zdjąć gościa co kupił najwięcej i nie zapłacił, to było najważniejsze zlecenie,ale nie bo ty dwa dni wcześniej dałaś się złapać i my mieliśmy to zrobić,ale się nie udało...Koleś żyje do teraz, a nas ścigała policja...Musieliśmy się długo ukrywać,aż w końcu odpuściła...-powiedział Josh zaciskając pięści.
-A pamiętasz jak podpisałaś ten pierdolony świstek że jak zdradzisz gang lub go opuścisz bez zgody nas wszystkich...-podszedł do mnie-jesteś naszą własnością.
Przeklęłam cicho...Pamiętam, pamiętam ten dzień , to zlecenie i ten zasrany papier... Mogłam się w to nie pakować,mogłam tego nie podpisywać.Ale co oni teraz chcą ze mną zrobić,co ? Może będą mnie bzykać po kolei ? Hahahah... po moim trupie,albo...oni mnie zabiją.Przekłam ślinę.Nagle poczułam rękę Tom'a na moim ramieniu jadącą w dół...
*Oczami Megan*
Siedziałam z Harrym na tej samej ławce co na początku,rozmawialiśmy o wszystkim...Zastawiam się co robi teraz Vickie i Justin... Czy sobie wybaczyli,czy dowiedziała się czegoś nowego ? Nagle poczułam jak mój telefon zawirował i usłyszałam piosenkę Little Mix. Wyciągnęłam szybko telefon z torebki i spojrzałam na wyświetlacz.Justin? Czyżby się pokłócił z Victorią?
-Hallo.
-Megan!-krzyknął mi do słuchawki.-Megan... Victoria poszła...-dyszał.-ona poszła do Josh'a i Tom'a.
-Do kogo ?-o kim on mi mówi...
-Nie ważne, powiedz Harry'emu że do nich poszła,spotkamy się pod ich domem...
-Ale...Justin...
-Nie ma czasu!-przerwał mi.
Powiedziałam to co miałam powiedzieć.Na co Harry chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą.Szliśmy dość szybko.Nie wiedziałam gdzie idziemy i kim są ci ludzie... Victoria,w co ty się wpakowałaś? Gdy doszliśmy już do jakiegoś domu, zobaczyliśmy Justina który chodził w kółko.
-Wchodzimy.-powiedział zdenerwowany .
-Justin,stary,musimy to obmyślić.-stwierdził szybko Harry.
-Co ty chcesz przemyśleć ? Ona tam jest,albo idziesz ze mną,albo idę sam...
-Czy ktoś mi powie o co chodzi ?- zapytałam przenosząc swój ciężar ciała na jedną nogę w tym samym czasie krzyżując ręce.
-...-Harry wziął głęboki oddech.-Zaraz Meg...
Spojrzałam na drzwi,Justin już przed nimi stał i zadzwonił dzwonkiem.Zaraz pojawiła się tam dość wysoka postać,pierwszy raz widzę tego gościa na oczy...
Fajny
OdpowiedzUsuń