sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 17.

Po obejrzeniu tego durnego filmu,który zapowiadał się fajnie poszłam sprawdzić pocztę.Zastanawiałam się czy tajemniczy nieznajomy - YFS dał mi spokój.Może wysłał mi filmik jak Justin zabija kolejnego człowieka,i może na tym filmiku jest jeszcze moment w którym do niego dzwonię...Ale z drugiej strony może Megan ma rację,ja też bym szukała szybkiej pracy.Ale,nie!To nie wyjaśnia tego że on odbiera komuś życie,nie sorry,on mnie jest sam jest jeszcze Harry.Wzięłam laptopa na kolana i weszłam do łóżka.O,są dwie wiadomości...Jedna od...nie ważne, mało mnie teraz interesuję że są wyprzedaże w moim ulubionym sklepie,ale w sumie,to można by się było jutro przejść. Otwarłam drugą .

             "Cześć skarbie...Widziałaś się ostatnio z Justinem ? No chyba raczej nie, ponieważ miał zadanie do wykonania .Opowiedział Ci już historię swojego życia?
                                                                                                                         ~YFS"

Jakie zadnie ?! Co mnie to interesuje..Wiadomość została wysłana nie dawno ,więc może jest szansa żebym dostała jeszcze dziś odpowiedź...

          "Weź się odwal,okej ? Nie wiem po co do mnie piszesz,nie interesuje mnie co Bieber robi! Nie pisz więcej do mnie bo i tak nie będę odpisywać!"

Czekałam aż odpiszę,ale zaraz mój telefon zawirował i usłyszałam piosenkę Rihanny.Spojrzałam na wyświetlacz-Justin.Szybki jest,miał zaraz oddzwonić,a minęły już ponad trzy godziny...

-Cześć-powiedziałam szybko,odkładając laptopa na bok.
-Cześć Vick,jak się czujesz ?
-Dobrze...co chciałeś,jak dzwoniłeś pierwszy raz co nie odebrałam.
-Chciałem prze...
-Nie Justin,jak masz przepraszać,nie chcę tego słuchać, ponieważ nic nie mam z twojego "przepraszam"..-przerwałam mu.
-Możemy się jutro spotkać?Nie powiedziałem Ci wszystkiego.
-...-wzięłam głęboki oddech-Dobrze,ale nie myśl że wszystko jest okej.
-Cieszę się,o 15;00 przyjdę po ciebie.-odetchnął z ulgą.
-Weź Harrego, myślę że Megan i on też muszą sobie coś wytłumaczyć.
-Okej,myślałem że się nie zgodzisz.
-Ale pamiętaj do jest wyłącznie dlatego żebym mogła to wszystko sobie poukładać,bo mam dość tej burzy myśli w głowie.-powiedziałam i położyłam głowę na poduszkę .
-Dobrze,dobranoc,śpij dobrze.
-Pa.-rozłączyłam się.

Zgodziłam się i mam nadzieję że jak mi to wytłumaczy to da sobie spokój i razem r Harrym odczepią się od nas raz na zawsze-wierzę w to.Chwyciłam za laptopa żeby go przenieść,zobaczyłam wiadomość.Otwarłam.

              "Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz.Koszmarnych snów maleńka...
                                                                                                               ~YFS"

Nie mam pojęcia kim jest,lub są ci ludzie, ale ich nie znoszę.Po co się do mnie dowalają !?Zamknęłam komputer i ułożyłam się wygodnie w łóżku.Siedziałam z Megan w parku na ławce.Spojrzałam w dal i zobaczyłam Harrego i Justina.
Chyba na kogoś czekali.Rozglądali się.Po chwili Harry chwycił jakiegoś faceta i trzymał aby on się nie mógł poruszyć, a jak się wiercił dostawał z pięści w brzuch lub w twarz.
-Patrz!-krzyknęła Meg,prosto mi do ucha.
Nie mogłam oderwać wzroku od Justina wbijającego w brzuch nóż nieznanemu kolesiowi.Chciałam się odwrócić ale nie dałam rady.Widziałam jak Harry opluwa leżącego na ziemi mężczyznę i odchodzą.Nagle poczułam że ktoś zakrywa mi oczy...
Szybko wstałam do po pozycji siedzącej,rozejrzałam się po pokoju,wszędzie było ciemno.Przetarłam twarz,i powtarzałam sobie w kółko:To tylko sen. Położyłam się.Gdy zamykałam oczy miałam cały czas obraz kiedy Justin zabija człowieka a Harry na niego pluje.Próbowałam zająć czymś innym moje myśli,ale nie dawałam rady.Po długo godzinnej męczarni z myślami zasnęłam.


                                                    *     *     *     *     *

-Victoria...wstawaj już południe.-obudził mnie głos Megan,siedzącej na moim łóżku.
-Wstaje,wstaję-przeciągnęłam się.
-Rozbiłam naleśniki-uśmiechnęła się szeroko.
-Ojej,dziękuję.

Zaszłam za nią na dół.Na stole leżało sześć naleśników z dżemem.Bosz...dziękuję że los mi zesłał nią,nie dość że mnie wspiera to robi takie pyszne naleśniki.Siadłam szybko przy stole,gryząc kawałek.

-Rozmawiałaś z kimś wczoraj ?-zapytała,sięgając do talerza.
-Tak..Pan Bieber dzwonił,i powiedział że chce pogadać i wszystko wyjaśnić.-powiedziałam przewracając oczami.
-Ahhhm...-wymruczała biorąc gryza naleśnika.
-A,spotykasz się z Harrym dziś o 15;00,przyjdzie to z Justinem,chce pogadać z tobą.
-Że co ?-prawie się nie udławiła.
-Meg, mówiłaś że oni musieli to robić żeby zarobić, więc co jesteś zaskoczona, to było pewne że Harry będzie chciał to Ci wytłumaczyć.

Nic nie odpowiedziała,wzięła głęboki oddech,i kontynuowała jedzenie...

                                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz